fbpx

Relacja z przygotowań do #PTArena4 (MEGAWPIS)

To najdłuższy tekst w historii Guildmage.pl. Przygotowania Sodka do #PTArena4 – dzień po dniu.

Pod koniec stycznia wygrałem PTQ w Brukseli, które dało mi slot na Players Tour zaplanowany na 1-3 maja w Kopenhadze. Format? Modern + Standard. Niestety w wyniku zawirowań koronawirusowych event nie mógł się odbyć. 20 maja Wizardzi postanowili zmienić formę turnieju z tradycyjnego na on-line. Całość miała być rozegrana na Arenie. Po wstępnych zawirowaniach 24 maja dostałem maila z wytycznymi odnośnie turnieju. 15 rund Standardu i cut do top 8. Niektórzy narzekali, że nie będzie limited, ale ja byłem wniebowzięty. Całe życie grałem constructed i do limited nigdy mnie nie ciągnęło. Duży jazgot wywołała również informacja o zmienionych nagrodach. Nagrody zostały zmniejszone, a podział spłaszczony względem tego, co obiecywano w Brukseli. Nic na to nie mogłem poradzić. Na szczęście pojawiło się też kilka dobrych wiadomości: 33 punkty (11 wygranych) zapewniały awans na Players Tour Finals, a Wizardzi mieli udostępnić specjalne God Accounty, a na nich po 4 sztuki każdej karty legalnej w Standardzie. Wszystko po to, aby umożliwić wszystkim testing i rywalizację na równych warunkach. Ta ostatnia informacja sprawiła, że zapragnąłem na poważnie przygotować się do tego eventu.

Aby urozmaicić sobie pisanie, a Wam czytanie, przyjąłem inną niż zwykle formułę. Zamiast pisać przysłowiowego tasiemca już po turnieju, będę codziennie spisywać wszystko co robiłem w ramach przygotowań do Players Tour. Mam nadzieję, że takie nieco odmienne spojrzenie pozwoli mi przybliżyć Wam jak dla mnie wygląda szeroko pojęty testing.

Od redakcji: żeby oddać charakter osobistego dziennika, postanowiliśmy zostawić wpisy w oryginalnej pisowni Tomka. Przeczytacie tekst bez żadnych poprawek, jako czysty strumień myśli pro gracza MtG.

24.05 – 6.06

Tu od razu złamię konwencję, bo to notka pisana już po PT :p
Pewnie niejeden z was by się zapytał/zapytała czemu jednocześnie mówię, że podchodzę do tego turnieju na poważnie i nie testuję do upadłego od samego początku. Złożyło się na to kilka czynników:
– wizja banów, bo ówczesny Standard z Companionami i ciągłym przejmowaniem landów wyglądał jak palący sie śmietnik. A nie ma co tracić czasu na testing do czegoś, co za chwilę nie będzie istnieć. A same bany i nerf Companionów przyszedł 1 czerwca, więc jak mawiał pewien poeta “nie warto było robić nic”. 
– ogólne zmęczenie medżikiem, wszystko dzięki Companionom (z tego miejsca pozdrawiam Lurrusa i Yoriona). Uznałem, że chwilowa przerwa przed właściwym testingiem dobrze mi zrobi.
– Skończone zasoby czasowe, które mogłem poświęcić na przygotowania. Mimo Players Toura, dalej miałem na głowie takie pierdółki jak koniec semestru, zbliżająca się sesja, praca itp itd.
– pisanie magisterki
Z tego miejsca chciałbym gorąco pozdrowić mojego promotora. Na początku próbowałem pogodzić ze sobą to wszystko, ale szybko zrozumiałem, że mogę albo ogarnąć każde zagadnienie po łebkach, albo z czegoś zrezygnować i do reszty podejść porządnie. Napisałem maila do promotora, w którym wytłumaczyłem, że będę reprezentował Polskę na międzynarodowym turnieju esportowym (poważnie – tak to przedstawiłem i co najlepsze, nie minąłem się z prawdą :p ). Temat mojej pracy to “Metody treningowe w esporcie w opinii zawodników gry Magic: the Gathering”, więc nie musiałem nawet wiele więcej tłumaczyć – pan doktor odpisał, że w pełni rozumie moją sytuację i abym się nie stresował magisterką, tylko w pełni skupił się na przygotowaniach do turnieju. Złoty człowiek, oby więcej takich dydaktyków na uczelniach!


7.06 – dwa tygodnie przed turniejem

Mój pierwszy wpis. Rozpoczynam właśnie moją przygodę z Magic Areną. Wizardzi przysłali mi passy do mojego ‚God Accounta’, a ja w końcu zmobilizowałem się na tyle, aby przebrnąć przez jego aktywację. Co ciekawe – dostęp do wszystkich kart nie sprawił, że będę w stanie pominąć samouczek oraz granie monokolorowymi deckami (jak się da to pominąć jednym kliknięciem, a ja nie zauważyłem to się nie śmiejcie za bardzo). Po pokonaniu tej jakże wielkiej przeszkody spędziłem trochę czasu na zapoznaniu się z programem – gdzie i jak się buduje talie, co kliknąć, aby grać ladder (a że miałem coś zablokowane i musiałem szukać w zaawansowanych opcjach to zajęło mi to z 15 minut) i tym podobne. Złożyłem też ręcznie (bo importowanie listy mnie wtedy przerastało) spis Cavalcade Reda, który podesłał mi mój redakcyjny kolega Alan. Deck jest szybki i z combo pazurem, czyli tak jak lubię. Na dodatek gry nie zajmują zbyt dużo czasu, więc dzięki niemu mogłem zagrać wiele gier na godzinę. Pozwoliło mi to szybko zapoznać się z praktycznie wszystkimi tier 2-3 deckami – niby na turnieju głównym nie powinienem ich spotkać, ale kto wie, na jakie pomysły wpadną gracze? 

Po przeklinaniu kilku combatów, drugich main phasów i missnięciu jak działają moje własne karty, w końcu wszedłem we właściwy rytm. Dzień skończyłem z wynikiem 9-3 w Goldzie IV. 


8.06

Za mną bardzo pracowity dzień.
Do przygotowań do turnieju można podchodzić w różnoraki sposób. Niektórzy lecą na przysłowiowy “przypał”, biorą deck, który myślą, że jest najlepszy i liczą na szczęście. Inni próbują nieustannie łamać metagame i szukać nowych rozwiązań. Jeszcze inni netdeckują i skupiają się na możliwie najlepszym ograniu wybranej konstrukcji.
Ja dziś przysiadłem do informacji o turnieju, jak i o samym standardzie i – tak jak w treningu sportowym – zaplanowałem sobie działania, aby jak najlepiej przygotować się do imprezy głównej. Przy planowaniu brałem pod uwagę kilka kwestii:

1. Forma rozgrywek
Normalnie imprezy tego typu to jeden duży turniej (na przykład Pro Tour w starym wydaniu, albo GP), do którego każdy ma tyle samo czasu na przygotowanie. Każdy też pracuje na tej samej informacji. Przy tej edycji Players Tourów było inaczej – turniej została podzielone na 4 równocenne eventy- dwa 12-14.06 i kolejne dwa 19-21.06. To pozwalało na wybranie tej drogi, która danemu zawodnikowi bardziej odpowiadała. Albo gram w pierwszym tygodniu i szukam edga w lepszym przeczytaniu metagame po banach, albo gram w drugim tygodniu i skupiam się na analizie wyników ‘week 1’ i adaptacji do nowych warunków. Z racji tego, że (na razie :p ) jestem zielony w formacie, nie będę się pchać tam, gdzie przewagę mają ci, którzy grają standard od dłuższego czasu i znają go jak własną kieszeń.

2. Format
Będziemy grać Standard, który jest z nami od dłuższego czasu. Po nerfie Companionów nic z Ikorii się nie wyróżnia power levelem, a po banie Firesów i Agenta wszystko wskazuje na to, że wrócimy do czasów sprzed nowego dodatku z lekkim twistem wynikającym z braku jednego z ówczesnych  filarów formatu. Cieszę się z takiego obrotu spraw – nigdy nie byłem błyskotliwym deckbuilderem, za to zawsze dobrze radziłem sobie z tunowaniem decków, aby dobre talie stawały się lepsze.
A to, że na PT nie będzie limited to miód dla moich uszu – tylko dzięki temu mam szansę na ugranie czegokolwiek.

3. Czas
Mam 2 tygodnie na przygotowania, do tego po pierwszym tygodniu będzie dużo danych do przeanalizownia, więc nie będę próbować robić wszystkiego. Z racji spraw pozamedżikowych nie będę miał też nieskończenie dużo czasu na przygotowania. Mam świadomość, że nie będę w stanie zagrać każdym archetypem po 30-50 gier. W procesie najpierw subiektywnej, a potem bardziej obiektywnej, opartej na wynikach selekcji, wybiorę te, które wydadzą mi się najsilniejsze/najciekawsze/będą najlepiej odpowiadać mojemu playstylowi.

4. Preferencje
Nie jestem fanem hard kontroli i wolnych midrange. Od zawsze wolałem proaktywną grę, na ogół combo, ale też aggro. Jeśli w formacie znajdą się jakieś grywalne talie z tych zakresów, to postaram się nie dotykać do kontr. No chyba że Ux Uro będą wyraźnie lepsze od wszystkiego innego, to trzeba będzie się przemóc :p
Zanim ustaliłem plan “treningowy”, spędziłem ok 2 godzin na przeglądaniu spisów ze Standardu na MTGGoldfish. Czemu tak długo? Bo nie przelatywałem wzrokiem wszystkiego jak leci, tylko czytałem każdą kartę po kolei i szukałem możliwych interakcji z całą konstrukcją. Najwięcej zabawy miałem z Jund Kotem – talia wydaje się bardzo skomplikowana i ciężka do złożenia, ale też powinna nagradzać za dobre decyzje. Do gustu przypadła też mi Temur Reklamacja, ale nie wiem, czy będzie dobra, bo wydaje się być podatna na szybkie aggro.
Czołowe archetypy w formacie na dziś:
– UGx Uro
– Jund Kot/BR Kot
– Aggro (Red, Green, Cycling)
– Temur Reklamacja

Plan działania:
– Zagram na Players Tour 4. Turniej w drugim tygodniu, aby dać sobie więcej czasu na naukę metagame, obsługi Areny oraz aby móc pracować na danych z week 1.
– W pierwszym tygodniu będę grać taliami, które mi się podobają. Na początku leci Cavalcade Red, potem sprawdzę inne aggro. To czym będę grać po następnym weekendzie będzie zależeć od wyników i procentowego udziału metagame danych archetypów.
– Nie planuję “łamać metagame” i szukać nowych archetypów. Uważam, że obieg informacji w grze medżik w 2k20 jest tak duży, że można założyć, że to co było do odkrycia już jest odkryte. A jak jakiś pro odkryje nowe tier 0, to mu tylko pogratuluję – mi jest szkoda czasu na poszukiwanie medżikowego Graala, którego pewnie i tak nie znajdę. To trochę jak gorączka złota w Stanach – możesz albo szukać szczęścia, albo sprzedawać łopaty i sitka. Dobra, nie wiem, czy to dobre porównanie, ale wszyscy wiemy o co chodzi – wg mnie bardziej efektywnie spędzę mój czas na nadrabianiu zaległości wynikających z niegrania Standardu od ponad roku.

Jak będzie wyglądać moje testowanie?
– Gram ladder. Muszę poznać wiele talii, więc testing na zasadzie direct challenge i ogrywanie jednego match upu odpada. Może spróbuję pobawić się tak w końcowym etapie, kiedy będe miał ustalone 70/75 kart i będę poszukiwać rozwiązań na problematyczne match upy. Poza tym z doświadczenia wiem, że umawianie się na testing jest problematyczne – trzeba grać z kimś o równym bądź wyższym poziomie, do tego obie strony muszą mieć czas, chcieć tak działać itp itd.
– Zamiast maratonów po 6-8 godzin przy kompie będę starać się grać maksymalnie 3-4 mecze w jednej sesji – po to, aby robić to na pełnym skupieniu i aby mój gameplay był możliwie najwyższy. To ma też za zadanie odwzorować realia turniejowe – gdzie grasz jeden mecz na maksymalnym skupieniu i masz chwilę na odpoczynek. Nie potrzebuję kształtować mojej gry pod medżikowe maratony – mam być w pełni skupiony w tych momentach, kiedy gram, a reszta czasu to czilera. Ciekawostka – podczas testingu słuchałem w kółko jednego albumu na Spotify (“Sztuki Piękne” autorstwa Kacperczyk – gorąco polecam!) i każdy mój mecz na PT również grałem z tymi samymi piosenkami w tle. Czy to już przesada z odwzorowywaniem warunków turniejowych? Pewnie tak :p
Między sesjami będę robić coś z dala od komputera. dla przykładu mogę: zrobić jedzonko, wyjść na krótki spacer/pobiegać, spotkać się ze znajomymi, ewentualnie porobić rzeczy na studia. Ciężko mi jednoznacznie wykazać, że to pomaga w grze, ale takie nawyki wyniosłem jeszcze z bycia grinderem na MTGO – za długie sesje przy kompie = utrata tixów.
– Planuję zwiększyć częstotliwość uprawiania jakiejś formy aktywności fizycznej, z 2-3 razy w tygodniu do 6-7. Sama forma aktywności się nie zmieni – najpewniej będzie to bieganie lub proste, miłe i przyjemne ćwiczenia siłowe. Mała i średnia intensywność, charakter tlenowy, wysiłek na ok godzinę. Pewnie teraz większość z was drapie się po głowie i by powiedziało, że to nie ma związku z grą w karty. Ja szczerze powiem – nie mam pewności, czy ma. Ale bazując na moich 5 latach nauki na AWFie i czytając na przykład o rygorze treningowym szachistów, gdzie aktywność fizyczna jestem stałym punktem ich przygotowań, mogę szukać analogii. Na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc, więc czemu nie?

Cavalcade Red 13-7 (wbity Platinium)
Gra Cavalcadem to uosobienie tzw. czilery. Zagrywasz małe potworki, potem jakiś payoff jak masz i patrzysz, czy wygrywasz, czy przeciwnik był lepszy. Czasem pojawiają się decyzje w stylu czy powinienem grać wokół sweepera, ale nawet jak to robisz, to tempo ci spada i talia nie wykonuje swojego planu, więc najlepiej zamknąć oczy i dograć kolejnego typka 1/1. Wyniki sugerują, że to nie jest talia z wysokim power levelem, ale przynajmniej gram dużo gier na godzinę, co na tym etapie jest ważne.


9.06

Moje kolejne wpisy nie będą już tak przeintelektualizowane jak wczorajszy. Mam plan i się go trzymam.

Cavalcade Red 2-4
Okazuje się, że jak nie gra się w niższych tierach i talie zaczynają wyglądać jak tierowe, to wygrywanie już nie jest takie proste. Meczap z kotodeckami jest tragiczny, z cyclingiem też nie jest najlepiej, głównie przez Valiant Rescuer, Mimo wszystko jak patrzę na gameplay tego archetypu to nie wiem, jak Cycling może robić jakiekolwiek wyniki.

BR Kot 4-3
Dziś pograłem też kolejną talią, która (przynajmniej wg planu) powinna szybko domykać gry. Rakdos to większy poziom skomplikowania, niż Cavalcade, z drugiej strony to dalej nie jest nic nadzwyczajnego. Po kilku missclickach wynikających z nieznajomości kart (śmieszne jest to, że można samego siebie wybrać z umiejętności Priest of Forgotten Gods. Taki wynik na początek napawa nadzieją.


10.06

Cavalcade Red 3-3
Już wiem, że raczej na pewno nie zagram nim na turnieju głównym. Kombinowałem trochę z decklistą, wyrzuciłem mainowe Tibalty i dołożyłem Shocki, aby lepiej sobie radzić z innymi aggro. Ale mimo wszystko za dużo w nim losowości – w kontekście gameplayu, jak i match upów. Grając tym archetypem czuję się jak liść na tafli jeziora – płynę z prądem wydarzeń i stosunkowo niewiele zależy od moich decyzji. Ale do pykania na Arenie dla przyjemności w sam raz :p

BR Kot 4-2
Mayhem Devil to potężna karta medżik. Im dłużej gram tym archetypem, tym częściej widzę jaka jest różnica gdy mem tę kartę w stolę i gdy jej nie mam. Ciekawe do czego byłaby zdolna w Jundowej wersji z Gęsią i Trial of Crumbs?


11.06

Cavalcade Red 2-3
Oficjalnie obiecuję nie grać już więcej tym deckiem. Lubię go i momenty, w których działa to obraz potęgi i ‘combo feel’, ale też wiem, że marnuję na niego mój czas, a przecież nie mam go zbyt wiele.

BR Kot 1-2
Krótka sesja, bo w planach miałem sprawdzenie jeszcze jednej konstrukcji. Zauważyłem że rzadko wygrywam jakimiś sprytnymi synergiami, a częściej jakbym grał świetnym deckiem z limited. Coraz częściej czuję, że w porównaniu do tego co robią moi przeciwnicy moje dotychczasowe wybory mają za mały power level. 

Jund Kot 2-1
Synergie z diabłem wyglądają na potężny silnik, to czemu by nie skupić się na tym ciut bardziej? Dziś za mną pierwsze próby z bardziej combo wersją kota. Na razie jedyne co mogę powiedzieć to, że granie tą talią to wyzwanie – zarówno intelektualne jak i zręcznościowe. Oparcie się mocniej na foodach i Trial of Crumbs umożliwia – w porównaniu do wersji BR którą już ciut pograłem – lepszy grind i opcje, gdy się zacinamy/przeciwnik nam przeszkadza. No i Bolas’s Citadel jest w stanie zrobić dokładnie to, co uwielbiam w grze medżik – wygrać z przysłowiowego tyłka. Talia mi się podoba i w najbliższym czasie się na niej skupię.


12.06

Przyznaję się bez bicia – dziś się obijałem. Mogłem pograć więcej, ale kombinacja wielu czynników: rzeczy związane ze zbliżającą się końcówką semestru, wypad do centrum handlowego i najważniejsze – chęć pogrania w inne gry niż medżik – wszystko to skutecznie odciągało mnie od Areny. Zagrałem tylko jedną, poranną sesję gdzie podejmowałem próby zrozumienia Jund kota. Po raz pierwszy zapragnąłem przejrzeć jakiś poważniejszy guide do archetypu ze standardu. Bo na przykład gameplay, czy sideboardowanie się Cavalcadem, czy BR Kotem było dosyć intuicyjne i sama wiedza z zakresu gry medżik wystarczała do podejmowania (przynajmniej według mnie) optymalnych decyzji i nie czułem, że jestem w plecy w porównaniu do losowego entuzjasty standardu, co pyka co tydzień na FNMie. Z kolei Jund kot swoją złożonością linii (które trzeba wybierać w presji czasu) i mnogością planów sideboardowych podkopał moje wcześniej niezachwiane poczucie, że wiem co robię. Dzień skończyłem 2-2, więc nie było tragedii, ale czułem, że moje decyzje nie były optymalne. Jeśli wyniki z PT Arena 1 i 2 nakierują mnie na Jund Kociaka, to czeka mnie dużo pracy.
Mam nadzieję, że luźniejszy dzień dobrze mi zrobi 🙂


13.06

Długo czekałem na ten dzień. Oto dziś dostaliśmy pierwsze informacje na temat metagame PT Arena 1. I muszę przyznać, że to dla mnie spore zaskoczenie – Temur Reklamacja zdominowała turniej. Jest to dla mnie o tyle dziwne, że grałem przeciwko niej wielokrotnie Cavalcadem i talia wyglądała jak chłopiec do bicia. Z drugiej strony Cavalcade miał pod górkę ze wszystkimi innymi archetypami, więc to po prostu jest hate deck na jeden konkretny archetyp? Ale z drugiej strony – jeśli nasz najlepszy match up ma 40% udziału w metagame, to czy to nie będzie dobry wybór? Po wstępnym przeanalizowaniu Day 1 na PTArena 1 dosyć jasno klarował się pewien ciąg przyczynowo skutkowy:
Temur Rec dominuje → wypiera BR/Jund Koty → to pomaga wrócić Bant i Sultai controlom.
Więc jeśli przewiduję dwa archetypy w Tier 1 – Temur Rec i kontrole, gdzie dodatkowo wszyscy będą techować się na siebie nawzajem, to może jest okazja, aby zaatakować tam, gdzie nikt się nie spodziewa? Jeśli Cavalcade z obydwoma archetypami radzi sobie nieźle, to może warto do niego wrócić?

Cavalcade Red 7-4
Próbowałem grać hejt deckiem na ‘the best deck’ iii… zagrałem na niego 3 z 11 gier. Takie jest to metagamowanie – na papierze wygląda na strzał w dziesiątkę, a potem rzeczywistość szybko rewiduje twoje nastawienie. Nawet jesli 40% to Temur Rec, to pozostałe 60% zagra czymś innym. Wyniki nie były najgorsze, ale siedzenie cały czas w platynie jest trochę deprymujące.


14.06

Temur Rec – 10-2
Na MTGGoldfish pojawiły się decklisty z Players Tourów. Pierwsze i najważniejsze co mi się rzuciło w oczy – morze Temur Reklamacji. Jeśli tylu graczy uznało, że to jest najlepszy deck, to coś w tym musi być. Dlatego postanowiłem skopiować pierwszą lepszą listę (padło na 75 LSV) i zagrać nią parę meczy. Pierwsza sesja 4-0. I to mimo mojej nieznajomości zatrzymywania priorytetu na endstepie, w wyniku którego kilka razy nie zagrywałem wielkiej eksplozji, tylko np robiłem z końcem rekina średniej wielkości. Albo zagrywałem Uro i wygrywałem na przysłowiowej łatwości. Talia i tak robiła na tyle potężne rzeczy i gameplay był tak zbliżony do tego, co lubię robić, że od razu się zakochałem. Aby nie zamykać się na nowe wziąłem inny spis – padło na liste Mattiego Kuismy, którą zamieścił na Twitterze. Znam tego gracza i wiem, że bardzo rzetelnie podchodzi do testingu. Jego maindeck różnił się od tego, co na ogół prezentowali gracze Reklamacji, głównie dwoma mainowymi Nightpack Ambusherami. Podobał mi się również z pozoru wyglądający na losowy, ale w praktyce dobrze uzupełniający się z sideboardem 1 offowy spis kontr: Mystical Dispute, Negate, Neutralize i Thassa’s Intervantion. Druga sesja – kolejne 4-0. Dopiero w trzeciej sesji przytrafiły się pierwsze przegrane (do Cavalcade Reda i Jund Kota), ale skończyłem dzień 10-2. Jak to dobrze, że nie grałem na PT w pierwszym tygodniu 🙂


15.06

Temur Rec 7-1
Mój szaleńczy run Reklamacją trwa, W dwa dni z wysokiego Platinium dobiłem do Mythica. Jak na razie przegrywam tylko z małym aggro w stylu Cavalcade Red lub zacięciem się mojej talii. Szczególnie problematyczne jest screw, bo to nie tylko ogranicza to co robisz w tej konkretnej turze, kiedy nie dogrywasz landa, ale i zmniejsza power level wszystkich potężnych zagrań w późniejszych turach jak cycling po dużego rekina albo Eksplozja.
Co ciekawe talia nie potrzebuje Reklamacji, aby wygrywać – w wielu match upach wręcz wyjmuję 2 sztuki, bo mam ciekawsze opcje, a slotów w mainie jest niewiele.
Dostępne są 3 linie gry:
– Reklamacja i chain Eksplozji
– Uro i gra w stylu Temur Midrange
– Heavy Control i cycle Rekiny/Wilki z końcem
Każdy z nich jest niebezpieczny dla przeciwnika, a wizja midgamowej Reklamacji popartej kontrą i duża eksplozja na papę, które odbuduje moją rękę (i praktycznie kończy grę) sprawia, że przeciwnicy niechętnie się wytapowują. To daje nam więcej czasu na set up, co z kolei bardzo pomaga pozostałym liniom, które bazują na strachu przeciwnika przed combo killem. Przemyć rekina 3/3 lub 4/4 z końcem, potem jakiś losowy uro w 8 turze, z końcem Borrower albo Wilk –  nagle opponent musi się wytapowywać, aby nie zginąć. A wtedy my, cali na biało, zagrywamy naszą wygrywającą kombinację. Podobny gameplay oferował np. Splinter Twin w Modernie. I jest jakiś powód dlaczego Wizardzi w końcu go zbanowali – straszenie combo killem i wymuszanie braku tap outu u oppa jest straszliwie mocnym efektem. Sama Reklamacja nie jest wybitna. To, co sprawia, że to top tier, to atakowanie na wielu poziomach i możliwość adaptacji do wielu różnych sytuacji.
Nie wiem co by się musiało stać, abym nie zagrał Temur Reklamacją na PT.


16.06

Kolejny day off. Tym razem wiedziałem że nastąpi, bo miałem do „zaliczenia” imprezę rodzinną 150 km od Warszawy. Czas ten wykorzystałem na porównywanie list Reklamacji z PT Arena 1 i 2 i na poszukiwanie śmiesznych, fajnych i ciekawych techów.Zdecydowanie najciekawszym wydaje się Spectral Sailor – tani w manie mirror breaker I pogromca hard kontroli. Przy draw go buduje nam przewagę, jest payoffem z Reklamacją, a na małe aggro decki (szczególnie Reda) bywa removalem za 1 manę. Zacznę od 2 sztuk w side.

Pozostałe opcje, które wymieniam, ale podchodzę do nich sceptycznie:
1. Shock, Lava Coil. Niby spoko, ale kiedy chcę mieć pierwsze takie nad czwartym Scorching Dragonfirem?
2. Frilled Mystic. Gdyby tylko nie wpadało pod Mystical Dispute i nie umierało od Wilka/Rekina.
3. Storm’s Wrath. Fajne, ale nie wiem, czy na to meta, co myślę że będzie.
4. Brazen Borrower (w sensie aby ich mieć dużo w 75)

Wypisałem sobie również główne różnice konstrukcyjne, które się przewijały w listach (przedstawione w formie pytań jak w znanym teleturnieju z lat 90-tych „Va Banque”):
1. Czy grać Opty? Jeśli tak to ile?
2. Jak bardzo szykować się na mirror? Ile i jakich kontr main? Co z Aether Gustami?
3. Brazen Borrower i Wilki – czy i ile main?
4. Scorching Dragonfire do ścięcia?
5. Blast Zone 1, czy 2?
6. Czy potrzebuję jakiejkolwiek Temple?
Przez ostatnie dni testingu spróbuję odpowiedzieć sobie na te pytania. 


17.06

Temur Rec 8-2
Sailor jest OP. Nie wiem jak ludzie mogą nie grać tą kartą w swoich niebieskich deckach. Dużo większa zagwostką jest balans między stworami main, Scorching Dragonfire, a pakietem kontr. Na razie jestem po stronie wielu stworów i niewielu czarów, bo i Borrower i Wilk zawsze coś wniosą do rozgrywki G1, niezależnie od match upu. Opty zostały 2 i są ok G1, a po side są ucinane. 


18.06

Dziś Alan podesłał mi artykuł finalisty Players Tour 2 – Jean-Emmanuel Depraz. Członek MPL w dosyć przydługi sposób tłumaczył, że Shark Typhoon nie są takie dobre i nie powinno się nimi grać main. Skopiowałem więc jego listę i po szybkim 2-3 uznałem, że ten artykuł musiał być przez niego napisany na ostrej bani. Talia bez rekinów miała większe tendencje do zacinania się, gra wokół kontr była trudniejsza i za rzadko robiło się nieuczciwe rzeczy w piątej turze.

Po wątpliwej przyjemności testowania spisu gracza MPL, wróciłem do listy, która dawała mi wyniki. 3 sesje, łącznie 7-3, więc jestem zadowolony. Brazen Borrower main wydaje się być lepsze niż Dragonfire.

Temple mnie nie przekonują – w talii, która na tyle cycle efektów dodatkowe scry przestają mieć znaczenie. A taplandy sprawiają, że w midgame nie używamy pełnego potencjału swoich kart – łatwiej przegrać wojnę kontr, bo nie mamy 3 mana, aby dopłacić do Dispute, albo nasz rekin będzie mniejszy. Stawiam na untapped sourcy.

Blast Zone robi robotę, to najlepsza odpowiedź na Teferiego jaką mamy. Z racji tego, iż mój czerwony splash będzie dosyć symboliczny (Stom’s Wrath w tym meta wydaje się zbędny), zetnę jednego Stomping Grounda, aby zmieścić drugą sztukę.
Odnośnie Teferiego – przez chwilę myślałem, czy dobrym pomysłem nie byłby Legion Warboss, nawet włozyłem go do sideboardu w trzeciej sesji, ale szybko zorientowałem się, że średnio pasuję do mojego obecnego sideboard planu na kontrolne match upy i – mimo swojej fajności – nie widzę go w mojej 75-tce.


19.06 – dzień przed turniejem

Ostatni dzień testingu. Do 15 00 musiałem zgłosić moją decklistę, więc zagrałem tylko parę gier. Wynik 4-2 nie jest wybitny, ale też bez tragedii. Na dwie godziny przed terminem postanowiłem ostatni raz przysiąść nad decklistą. Jedyna rzecz, która mi się nie podobała, to były 2 Opty main – karta w każdej grze po side była obcinana, a dla mnie jeśli coś zawsze jest ścinane z decku, to jest to sygnał, że może tego nie powinno tam być. Po rozmowie z Grzegorzem Kowalskim doszedłem do wniosku, iż zamiast mieć 2 średnie karty lepiej mieć dwie dobre. Dodałem 1 Scorching Dragonfire bo pierwszy rzadko kiedy będzie martwy – nawet na mirror i kontrole można wycelować w Uro zagrywanego z ręki, gdy sie poświęci to zamiast do grobu poleci na exile. A jak będziesz miał tylko jedną kopię w mainie, to nigdy nie dobierzesz drugiej, która by robiła wtedy za martwą kartę. (wow, that’s deep oO) Dodałem również Chemister’s Insight. Szczerze mówiąc nawet tego mocno nie testowałem, ale dobieranie kart na instancie musi być dobre na mirror i kontrole, więc nie bałem się tego dodać.

Ostatnią rzeczą, jaką zrobiłem przed wysłaniem decklisty było rozpisanie sobie sideboard planów karta po karcie. Wszystko mi się ładnie zazębiało – na każdy archetyp miałem plan, na każdy miałem 5-7 inów, na każdy miałem do wyjąć. Jedyne czego nie wykorzystywałem to czwarty Aether Gust w side (3 są main), zmieniłem go na Essence Scatter, głównie dlatego, bo Seth manfield napisał na Twitterze, że dobry (tak wiem, deckbuilding level pro i na poważnie :p )

Oto co zgłosiłem na turniej:

Creatures (7)
Brazen Borrower
Nightpack Ambusher
Uro, Titan of Nature’s Wrath

Spells (25)
Aether Gust
Chemister’s Insight
Expansion//Explosion
Growth Spiral
Mystical Dispute
Negate
Neutralize
Scorching Dragonfire
Shark Typhoon
Thassa’s Intervention
Wilderness Reclamation
Lands (28)
Forest
Island
Mountain
Blast Zone
Breeding Pool
Castle Vantress
Fabled Passage
Ketria Triome
Steam Vents
Stomping Ground

Sideboard (15)
Brazen Borrower
Commence the Endgame
Essence scatter
Flame Sweep
Mystical Dispute
Negate
Scorching Dragonfire
Spectral Sailor
Wilt

20.06 #PTArena4 Day One

R1 Red Aggro 2-1
Przegrana pierwsza, potem removal z sideboardu (w tym Spectral Sailor!) kupiły tyle czasu, że Uro dojechał.

R2 Temur Rec 2-1

R3 4c Planeswalkers 2-1
Ciekawa konstrukcja. G1 dobrałem piach i mając 10 landów w stole nie miałem jak zbudować swojej przewagi, a przeciwnik w końcu odleciał na grzbiecie Nicol Bolasa. W G2 i G3 miałem przygotowane lepsze narzędzia i już w pełni skontrolowałem rozgrywkę. 

R4 BR Aggro 0-2
Mecz bez historii – G1 zostałem rozjechany przez szybkie aggro + Embercleave, G2 miałem screw. No cóż, dobrze że przynajmniej wypadło wtedy, gdy miałem trudny match up, to nawet aż tak bardzo nie żal oddanej gry.

R5 Mardu Aggro 2-0
Tutaj w drugą stronę – G1 miałem wszystko, T4 Reklamacja i Wilk z zaskoczki do bloku, potem Uro i duża eksplozja domknęły. G2 gra była dużo bardziej wyrównana. Przeciwnik nie miał paliwa, my mieliśmy lekkie screw, ale dzięki pomocy Stormfist Crusader wyszlismy na prostą. Co ciekawe, mogłem go od razu zabić, ale pozwoliłem się mu zaatakować 2 razy tylko po to, aby dokopać się do landów. Gdy już je dobrałem, poleciał Dragonfire. Life is a resource!

R6 Bant Control 2-1

R7 UW Control 2-1

R8 Jund Kot 2-1
G1 dostałem na papę dwoma diabłami i kotem z piecem, G2 to Temur Control z Uro jako finishem – masa Dragonfireów i Wiltów sprawiła, że przeciwnik nie robił absolutnie nic i mój avatar dojechał. G3 wydawalo się być domknięte po szóstej turze, ale wtedy trochę znienacka zresolvował Korvold, Fae-Cursed King, który zaczął odlatywać z grą. Przeciwnik ustabilizował się na 2 życiach. Moją jedyną szansą było znalezienie jednej z dwóch Eksplozji. Miałem z stole 3 Reklamacje, i niebieski zamek. Upkeep scry 2 na bottom, w drawstepie dobrałem blank, z ataku Uro kolejne Uro. Potem zagrałem jeszcze Uro z ręk i  w tym ostatnim drawie znalazłem Thassa’s Intervention i rzuciłem je za X = ponad 20. Znalazłem Explo i skończyłem grę fancy Shockiem za 6 mana :p

R9 Bant Control 2-0
G1 przeciwnik wgnieciony w glebę, G2 Spectral Sailor dobrał 7 dodatkowych kart i jakoś poszło :p

21.06 #PTArena4 Day Two

R10 UW Control 2-0
Grałem z Nassifem i byliśmy na streamie, więc jeśli chcecie zobaczyć jak koncertowo rozpykałem Hall of famera i członka MPL to zapraszam (start od 19:00) → https://www.twitch.tv/videos/657258899

R11 Temur Rec 1-2
Wygrałem G1, a po side przeciwnik dobierał swoje Commence the Endgame, a ja nie. Dodatkowo w G3 Narset’s Reversal wygrała kluczową wojnę kontr, jednocześnie cofając Negate na rękę przeciwnika, nie było do czego wracać.

R12 Bant Control 2-0

R13 Bant Flash 2-1
Mój przeciwnik miał talię specjalnie przygotowaną na Temur Reklamację. 4 mainowe Teferi, 4 Mystical Dispute, 3 Dovin’s Veto, 4 Brazen Borrowery oraz 4 Aether Gusty. Jedynym plusem było to, że po side już niewiele mógł dołożyć, bo wszystko co jest dobre na Reklamację było już w mainie :p Kluczowe dla całego meczu było urwanie pierwszej gry – po wczesnej wymianie kart, przeciwnik nie zaprezentował dobrego clocka, co pozwoliło mi dobrać Gustowane wcześniej Uro. Uzyskałem przewagę w kartach, miałem też wiele zagrożeń w stole i topdeckowane bounce efekty nie były wystarczające.
G2 przeciwnik zaczął od T1 Sailora i w sumie na tym możemy zakończyć tę historię – w ciągu meczu niepozorny pirat dobrał kilka dodatkowych kart, co zesnowballowało się w ogromną przewagę w późniejszych turach.
G3 ja byłem sprytniejszy, bo tym razem to ja dobrałem swojego Sailora na openingu. I znowu – mały stworek 1/1 rozstrzygnął całą grę – z pomocą reklamacji dobrałem tyle kart, że nawet mój flood nie przeszkodził mi w totalnym zdominowaniu przeciwnika. Thomas Hendriks jeszcze próbował robić jakieś tempo wilkami, ale Rekiny, Uro, bounce z Borrowera i umiejętność double blokowania wystarczyły, aby domknąć grę.

R14 Mono Green 2-1
Sparowało mnie w dół, więc nie mogłem wziąć remisu. W moim testingu nie grałem zbyt często vs Mono Green, więc szczerze mówiąc nie byłem pewien czego się spodziewać. I jak to w aggro match upach bywa – G1 dostałem oklep. Duże potwory zagrywane jeden po drugim to dobra recepta na wygrywanie z Temur Rec.
Po side wyjąłem słabe kontry, dodałem dobry removal i gra zaczynała się układać. MVP był Brazen Borrower (w dokładnie jego bounce efekt) który w parze z Aether Gustami kupiły mi mnóstwo czasu. W szóstej turze Reklamacja i Rekin 8/8 zdominowały rozgrywkę. W następnej turze do zabawy dołączył Uro. 8/8 latak nastawił 3 turowy clock, a reszta kart miała za zadanie utrzymać mnie przy życiu. Skończyłem na 3, ale jak powiedział pewien błyskotliwy polski pro “3 życia to więcej niż 0”.
G3 wyglądalo dosyć podobnie – Borrower i Gust kupiły czas, Rekin 6/6 zatrzymał ofensywę, a Blast Zone za X = 4 zrobił przeciwnikowi 3 za 1. Dwie tury później cieszyłem się z lockniętego Top 8.

R15 ID z Alexandrem Haynem

Ćwierćfinał

W sumie to było dosyć zabawne – po piętnastu rundach gry na Arenie w ćwierćfinale spotkali się dwaj grinderzy MTGO. Thomas White (szerzej znany jako McWinSauce) swoimi wersjami Bant Snow dominował Modernową scenę. Na tym Players Tourze grał Nassifowym UW, więc mimo że format był inny, to dalej był w swoim żywiole.

G1 to Reklamacyjny koncert życzeń – na play T2 Growth Spiral w T3 Reklamację i wszystko inne po drodze. Żaden deck nie miałby podejścia do takiego rozdania.

G2 to pokaz siły UW. Teferi i Narset skutecznie uniemożliwiały mi realizowanie mojego game planu, a zagrywane kolejno po sobie 3 Elspeth Conquers Death sprawiały, że zabijanie planeswalkerów byłoby dla mnie jeszcze gorsze. McWinSauce kupił sobie mnóstwo czasu i mnie zdominował.

G3 układało się nieźle, lecieliśmy draw-go, nic wielkiego się nie działo. W piątej turze mój przeciwnik przepchnął Narset i znalazł z niej dwie kolejne kontry. Wyglądało na to, że techowy Commence the Endgame może i dobierze tylko jedną kartę, ale będzie w stanie zabić planeswalkera, a potem zmusi przeciwnika do tapoutu. Jakie było moje zdziwienie, gdy w odpowiedzi na niekontrowalny spell opp mnie skarcił Narset’s Reversal. Wrócił mój czar na rękę, sam dobrał 2 karty i wstawił luja 7/7. W tym momencie przegrałem tę grę. Podejmowałem jeszcze jakieś próby powrotu, ale kontry w połączeniu z clockiem były dla mnie nie do przeskoczenia.

Konkluzje i ostatnie przemyślenia

Jestem bardzo zadowolony z mojego występu. Moje przygotowania były trochę chaotyczne, ale praca wykonana w drugim tygodniu przyniosła efekty. Gdybym miał składać moją talię dziś, to pewnie chciałbym upchnąć drugą Mystical Dispute do maina, pewnie za Aether Gust. Żałuję też, że pominąłem Narset’s Reversal. Dwa z trzech przegranych meczów skończyły się takim rezultatem przez tę właśnie kartę. Pewnie powinna znaleźć się w jednej sztuce w talii. 

Chciałbym pozdrowić wszystkich tych, którzy pomagali mi w testingu i wspierali na duchu. Szczególne pozdrowienia dla warszawskiego Hive Mindu i mojego promotora.

Nie pozdrawiam WOTC – ścinanie nagród dla graczy jest niefajne, a gdy coś wygrywam, to już w ogóle dramat. Ian Duke – jeśli to czytasz to szanujcie bardziej graczy, błagam.

Drogi czytelniku – jeśli dotarłeś aż tutaj, to naprawdę ci gratuluję – miało być krótko i na temat, a ja jak zwykle się rozpisałem. Przynajmniej przybliżyłem Ci przygotowania do mojego największego osiągnięcia w grze Medżik. Mam tylko cichą nadzieję, że za niecały miesiąc na PT Finals, ugram kolejny, jeszcze ciekawszy wpis do mojego medżikowego CV

Dajcie znać w komentarzach, czy taka forma artykułów Wam odpowiada. Jeśli wasz feedback będzie duży, to może dam się namówić do napisania podobnej relacji z przygotowań do finałów.

Tomasz Sodomirski
Author: Tomasz Sodomirski

Dodaj komentarz

4 komentarze