Baba z mieczem, Szmydu lżej – UW Stoneblade w modernie bez Astrolaby

Jędrek Szmyd 23.07.2020 1 komentarz

Halko!

Jak większość z Was pewnie wie, w zeszły poniedziałek Wizards of the Coast wydali ostatnią aktualizację do listy kart zbanowanych w modernie, w wyniku czego do grona czterdziestu wcześniej zabronionych kart dołączyło popularne Arcum’s Astrolabe. Jak w przypadku większości tego typu decyzji, wywołała ona spore zmiany w formacie. Snow kontrole, takie jak Bant, BUG czy inne, mniej popularne, warianty, zostały zdetronizowane, a ich miejsce na modernowym szczycie zajął, przynajmniej tymczasowo, Eldrazi Tron. 

Co to oznacza dla miłośników kontrowania czarów i dobierania kart? Niektórzy twierdzą, że Bant nie jest martwy, i próbują zastąpić Astrolabę Optami, aczkolwiek takowe akcje okazały się w dużym stopniu daremne i nawet najwięksi fani Banta, tacy jak Do0mswitch czy HarryMTG, na wczorajszym PTQ zarejestrowali talie w kolorach UW. Moim zdaniem bez jednomanowego, cantripującego się mana fixingu czeka nas powrót do dwukolorowych konstrukcji ze świetną maną albo trzykolorowych talii bez kompletu Field of Ruin obok czterech kopii Archmage’s Charma. Jako fan stabilności od razu skierowałem swoje oczy w stronę pierwszej opcji i w ostatnim tygodniu testowałem przede wszystkim dwa warianty UW w postaci Miracle oraz Stoneblade. Koniec końców zdecydowałem się na Stoneblade, więc na początku napiszę kilka słów o Miraclach, a później szerzej opiszę mój wybór na PTQ.

Miracle od wielu, wielu lat są dominującą (lub przynajmniej ważną) częścią Legacy, jednakże nigdy nie święciły sukcesów w modernie. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy był brak grywalnego efektu pozwalającego odłożyć kartę z ręki na wierzch biblioteki, takiego jak znany z Legacy Brainstorm. Unban Jace, the Mind Sculptora w lutym 2018 niewątpliwie pomógł archetypowi, aczkolwiek brak tańszej opcji na pozbycie się Terminusa z ręki dalej stanowił niebanalną przeszkodę. Kolejnym przełomem w tym aspekcie było wydrukowanie Mystic Sanctuary w Throne of Eldraine, które z Terminusem w grobie pozwala na zamianę dowolnego niebieskiego fecza w 1-manowy mass removal, zagrywalny od (zazwyczaj) czwartej tury. Pozwoliło to też na bardziej agresywne rzucanie drugo- czy trzecioturowego cudu w pojedynczego stwora, a czasami nawet w pusty stół, aby mieć za parę tur możliwość położenia sweepera z powrotem na górę talii.

Dostęp do tak wydajnej odpowiedzi pozwala na uzyskanie niesamowitej przewagi w tempie, na przykład poprzez zagranie wcześniej wspomnianego Jacy Rzeźbiarza Umysłów w szóstej turze, odłożenie Terminusa na czuba i zagranie go w turze przeciwnika dzięki Optowi. Tego typu zagrania nie są możliwe w przypadku Supreme Verdict czy innych, bardziej tradycyjnych sweeperów, i są głównym powodem, dla którego preferuję Miracle od tradycyjnej wersji kontroli z czteromanowymi mass removalami. Nie należy jednak zapominać, że wyższy sufit jest, jak to zazwyczaj bywa, okupiony niższą podłogą – sześć mana to zdecydowanie większy wydatek niż cztery, co sprawia, że dobranie Terminusa w złym momencie może być gwoździem do trumny. Mimo wszystko uważam, że warianty popularnych “wrotek” (Wrath of God) są nieco za wolne i za łatwe do wymanewrowania bez pomocy Uro, Titan or Nature’s Wrath, a Terminus jest tym “niesprawiedliwym” komponentem, którego kontrola potrzebuje w modernie.

Kilka słów tradycyjnie zamieniło się w całkiem pokaźny akapit, także pora wrócić do sedna artykułu – tytułowej baby z mieczem i jej ferajny. Stoneblade to talia bliska mojemu serduszku. W ostatnich miesiącach wygrałem dwa Challenge na MODO i w obu przypadkach towarzyszyła mi przy tym Stoneforge Mystic. Nic więc dziwnego, że po ostatnich przetasowaniach w formacie znowu zwróciłem się do niej po pomoc. Od ostatniego razu, kiedy grałem dwukolorową wersją Stoneblade’a, modern trochę się zmienił, a najważniejszą zmianą dla tego archetypu było wypuszczenie w Ikorii Shark Typhoon. Przyznam szczerze, że na początku nie byłem przekonany o mocy tego enchantmentu, jednakże dosłownie parę gier wystarczyło, żebym stopniowo dodawał kolejne sztuki do swojej talii, koniec końców lądując na trzech kopiach, z których byłem bardzo zadowolony.

Zanim przekonałem się do rekiniego tornada, próbowałem grać inną nową kartą – Frantic Inventory. Obie te karty (a także Brazen Borrower, o którym później napiszę nieco więcej) mają wspólną zaletę – pozwalają na proaktywne wykorzystanie na prędkości instant many wygenerowanej przez trigger Sword of Feast and Famine, czego poprzednim wersjom talii bardzo (przynajmniej w moim odczuciu) brakowało. Poniżej znajduje się lista, którą osiągnąłem na wczorajszym PTQ (największym turnieju na MODO, jaki pamiętam – 464 graczy, 10 rund) przyzwoity wynik 7-3, który, w połączeniu ze słabymi tie breakerami, pozwolił niestety tylko na mało ekscytujące top64. 

TSPJendrek – UW baba z mieczem (7-3 Modern Super Q, 19/07/2020)

Planeswalker (2)
Jace, the Mind Sculptor

Creatures (8)
Stoneforge Mystic
Snapcaster Mage
Brazen Borrower

Instants (21)
Opt
Path to Exile
Cryptic Command
Force of Negation
Logic Knot
Mana Leak
Remand
Archmage’s Charm
Spell Snare

Artifacts (2)
Sword of Feast and Famine
Batterskull

Enchantment (3)
Shark Typhoon
Lands (24)
Island
Flooded Strand
Field of Ruin
Hallowed Fountain
Plains
Mystic Sanctuary
Polluted Delta
Scalding Tarn
Misty Rainforest
Glacial Fortress
Prairie Stream

Sideboard (15)
Aether Gust
Ashiok, Dream Render
Celestial Purge
Timely Reinforcements
Teferi, Time Raveler
Dovin’s Veto
Ceremonious Rejection
Elspeth, Sun’s Nemesis
Vendilion Clique
Containment Priest
Supreme Verdict
Wrath of God

Poniżej znajdziecie krótki (xD) opis poszczególnych kart, bądź też ich grup, o które najczęściej pytają mnie ludzie na twitterze oraz widzowie podczas streamów.

Manabase

Jak lubię często powtarzać, budowanie manabase’u,szczególnie dwukolorowego, jest bardzo niedocenianą sztuką w modernie i w MtG ogólnie. Często widzę ludzi ze słabą, a nawet tragiczną maną. W moim odczuciu poniższe lądy są nieodłącznym elementem talii:

Polecam granie 23-24 landów, w wersji z tajfunami jestem fanem 24. Pozostałe 6-7 slotów najczęściej wypełnia miks dodatkowych wysp, Fieldów, feczy, Sanctuary i paru duali. Osobiście uważam, że Prairie Stream jest praktycznie zawsze dobrym wyborem, a powodem, dla którego nie umieściłem go w “corze” manabase’u, jest fakt, iż przy minimalnej zalecanej przeze mnie ilości basiców i feczy (6 + 6 + 2x Field of Ruin) za często będzie on wchodził w stół tapnięty. Kolejnym lądem, który bardzo mocno polecam, jest Glacial Fortress. Obecnie gram jedną sztuką, ale w najbliższym czasie będę testował drugą kopię w miejsce ósmego fecza. Gdyby nie Mystic Sanctuary to prawie na pewno grałbym 3 albo nawet 4 Fortece. To odtapowany dual, który nie kosztuje życia i nie jest podatny na popularne obecnie Boil i Choke, jest świetnym dodatkiem do każdej dwukolorowej talii.

W tym miejscu chciałbym również przestrzec wszystkich przed graniem moim najmniej ulubionym dualem – Celestial Colonnade. Rzadko dochodzi do sytuacji, w której aktywowana umiejętność Kolonady ma jakieś znaczenie, a wystarczy jedna ręka z gatunku wyspa, Opt i Kolonada, żeby skutecznie zniechęcić mnie do grania gloryfikowanym Azorius Guildgatem. Nie polecam także grania czterema Field of Ruin oraz więcej niż pięcioma wyspami, bo matchup z big maną jest solidny i bardzo dobry (w zależności od archetypu) za sprawą Mystica, a możliwość rzucania czarów w tempo jest (z jakiegoś powodu) chyba ciągle niedoceniana przez niektórych graczy. Unikałbym również więcej niż 7 landów bez podtypu “Island” i/lub więcej niż dwóch niebędących Field of Ruin bądź basic Plainsem (ciągle biorąc pod uwagę tylko wszystko oprócz wysp i feczy). 

Brazen Borrower

W pierwszej iteracji pobanowego Stoneblade’a grałem aż trzema sztukami mitycznej wróżki z Eldraine. Ucięcie dwóch pozostałych kopii zostało spowodowane przede wszystkim dodaniem do talii Shark Typhoon, w wyniku czego niezbędne było obcięcie innych kreatur, a ja nie polecam grania więcej niż 12 stworami w maindecku. Borrower był sporo lepszy od Spell Quellerów, którymi grałem wcześniej. Jego dwa główne atuty to są dwa: tania interakcja w early game i wspomniana wcześniej synergia z mieczem. Nie raz zdarzało mi się cofnąć niewygodnego blokera w end stepie przeciwnika, włożyć SoFaF przy użyciu Mystica, a po odtapowaniu podpiąć ekwipunek pod waleczną artificerkę, striggerować miecz i zagrać ze sfloatowanej many wróżkę z przygody, uzyskując olbrzymią przewagę w tempie.

Shark Typhoon

Jak już wcześniej wspominałem, nie byłem od początku zwolennikiem tajfunu, jednakże parę gier wystarczyło, żebym zmienił śpiewkę. Nie wyobrażam sobie teraz grać tym archetypem bez latających rekinów. Sharknado bardzo dobrze udaje Ice-Fang Coatla, który świetnie nosił miecz w Bancie, a w late game daje opcję albo na gigantycznego, niekontrowalnego latacza z cantripem albo na wincon, który jest w stanie przejąć grę zpomocą jednego czy dwóch spelli. Są dwie ważne kwestie związane z graniem tornadem. Pierwsza: należy uważać na Archmage’s Charma kradnącego rekiny w niebieskich mirrorach. W tym celu szczególnie w g1 warto zostawić jedną wolną manę na Path to Exile, nawet w przypadku cyclowania w end stepie przeciwnika, jeżeli rekin, którego tworzymy jest większy niż 3/3. Druga kwestia: w ponad 90% przypadków cyclowanie jest lepszą opcją od zagrywania. Najczęstszy scenariusz, w którym wolę mieć enchantment w stole od rekina z cantripem, to gdy mam 6 lub 7 lądów, pusty stół u przeciwnika i Jacę albo Commanda w ręce, czyli gwarantowany token 4/4 w następnej turze

Archmage’s Charm

Karta, która z jednego z najlepszych kartonów granych w 3-4 sztukach w snow deckach, po banie Astrolaby stała się moim zdaniem co najwyżej 2-ofem w mainach niebieskich talii, z wyłączeniem takich konstrukcji jak UR, w której nie spotyka się Field of Ruin i spokojnie nadal można grać kompletem. Jestem zadowolony z pojedynczej sztuki w moim spisie i w przypadku, gdy metagame jest bardzo niebieski, wyobrażam sobie granie drugą w sideboardzie bądź w mainie kosztem jednego Commanda. 

Sideboard

W sideboardzie nad wąskimi hoserami królują u mnie uniwersalne odpowiedzi, jak to zresztą zazwyczaj bywa w moim przypadku. Do tej kategorii można na pewno zaliczyć Ashiok, Dream Render na grave decki, big mana (głównie tytany wszelakie) i talie, w których szukanie w decku jest kluczowe (Neoform i do pewnego stopnia Gobliny); Containment Priest na grave decki, talie wykorzystujące Aether Vial, niszowe strategie takie jak Through the Breach; Vendilion Clique na niebieskie mirrory, combo i big mana. Resztę sideboardu dopełniają 4 hejtkarty głównie na RG: 2 Aether Gusty i 2 Celestial Purge, które również mają szerokie zastosowanie w innych matchupach; 2 karty na Burna/Prowessa, czyli Timely Reinforcements i Elspeth, Sun’s Nemesis. Ta ostatnia pełni też funkcję dodatkowego grindy planeswalkera na Jundy i tego typu konstrukcje. Na koniec 2 sweepery na aggro decki i do tego pojedyncze Ceremonious Rejection, Dovin’s Veto oraz Teferi, Time Raveler.

Karty, dla których nie było miejsca w 75

Kartą, o którą dostaję zdecydowanie najwięcej pytań, jest Teferi, Time Raveler. Uważam, że nie jest to karta o power levelu, który z marszu gwarantuje miejsce w każdej niebiesko-białej konstrukcji w modernie – w przeciwieństwie do młodszych formatów. Czy granie Teferim to jakiś straszny błąd? Nie. Czy da się grać bez niego? Absolutnie tak. Najbardziej restrykcyjną kwestią w deckbuildingu jest ograniczenie miejsc w talii do 60 kart i spora część ludzi zapomina o tym, że każda karta ma koszt utraconych korzyści związany z włożeniem jej do talii w miejsce innej karty. Stąd też nie należy zadawać pytań z serii “czemu nie grasz kartą x”, a starać się odpowiedzieć na pytanie “co trzeba wyjąć z talii żeby zmieścić kartę x”.

Drugą kartą, o którą stosunkowo często byłem pytany, jest Sword of Fire and Ice. Głównym powodem, dla którego nie gram nim w mainie, jest wspomniany już wyżej koszt utraconych korzyści – staram się ograniczyć do minimum miejsce, które zajmuje Mystic wraz ze swoimi gratami. Moim zdaniem jest to karta, którą spokojnie można grać w sideboardzie na matchupy, gdzie ani SoFaF, ani Batterskull nie są dobre… z tym że takich matchupów raczej nie ma. Nie da się jednak nie zgodzić, że SoFaI dominuje małe stworki dużo lepiej, niż SoFaF, więc jeżeli spodziewacie się sporej ilości Goblinów, Humanów czy tym podobnych konstrukcji i macie wolny slot w side, to jak najbardziej można włożyć tam dodatkowy miecz.

Zmiany po zagraniu PTQ

Ogólnie rzecz biorąc byłem zadowolony z całego maindecku i większości sideboardu, a jedyne, czego mi brakowało to dodatkowa karta lub dwie na Eldrazi Trona. W tym celu najprawdopodobniej uciąłbym Teferiego za drugie Rejection, i wspomnianego wcześniej ósmego fecza za drugie Glacial Fortress, a pozostałe 73 kartony zostawiłbym w spokoju.

Trzeba kuć żelazo, póki gorące

Najbliższa przyszłość moderna, jak to zazwyczaj, nie jest pewna. W top8 ostatniego PTQ znalazły się w kolejności od pierwszego miejsca: 

  1. Eldrazi Tron, 
  2. UW Stoneblade, 
  3. Bant Stoneblade, 
  4. Travershadow, 
  5. UR Prowess, 
  6. Amulet, 
  7. RG Prowess,
  8. RUG Reclamation. 

Biorąc pod uwagę, że był to pierwszy duży turniej w modernie po banach, brak kolejnych dużych eventów tego typu w najbliższych tygodniach oraz skłonność ludzi do wyolbrzymiania pojedynczych rezultatów, zakładam, że przez resztę wakacji na MODO będzie roiło się od Stoneforge’y, Eldrazich i Soul-Scar Mage’ów. Ten powrót do moderna opartego wokół stworów, z którymi można wejść w interakcję i nie czuć się z tym źle (pzdr Uro), może wymusić kolejne zmiany w deckliście UW. Nie zdziwię się, jeżeli za tydzień czy dwa będę rzucał Dismembery w kosmitów czy albinoski szukające ekwipunku, a moja kolekcja sideboardowych odpowiedzi na czerwone stworki zostanie rozszerzona o kolejne pozycje.

1 komentarz

  1. VIncent

    Jaki kurwa znowu mistrz ?!? Toż to zwykły cipster!

    Mistrzami są ludzie grający od Urza’s Sagi w dół.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *