Jak bardzo spełniły się moje życzenia na 2021

Tomasz Sodomirski01.01.2022Czas czytania: 6 minut(y)

Koniec roku to zawsze dobry moment na przemyślenia. Rozważamy to co, wydarzyło się w ciągu ostatnich trzystu sześćdziesięciu pięciu dni. Analizujemy, czy spełniły się nasze życzenia i założenia składane rok wcześniej. Myślimy też, do czego zobowiążemy się pierwszego dnia nowego roku.

Dla mnie rok 2021 był bardzo udany. Oczywiście moje noworoczne postanowienia nieco rozminęły się z rzeczywistością, ale to efekt dobrych życiowych topdecków. A do tego, że sytuacja w grze może zmienić się przez jeden dobry draw, nie muszę nikogo przekonywać. Miałem dużo szczęścia, gdy było to potrzebne i byłem nieźle przygotowany na życiowe słabe matchupy, z którymi mogło mnie sparować. Mam nadzieję, że Wy możecie powiedzieć to samo o sobie i swoich decyzjach. A jak to wyglądało z medżikowego punktu widzenia?

W dzisiejszym artykule odniosę się do… siebie sprzed roku. Wtedy napisałem moje pierwsze noworoczne życznia dla graczy MtG. Jeśli ktoś ich nie czytał, zapraszam do przejrzenia. W tym artykule przeanalizuję punkt po punkcie, czy spełniły się oczekiwania Sodka z przeszłości, a trafność ocenię w ramach niezawodnej skali 0-10 oraz w lekko przydługiej formie opisowej. Zapraszam!

Aby wróciły tradycyjne turnieje

Spełnienie życzenia oceniam na 6/10. Przy braku Organised Play na świecie pojawiło się wiele inicjatyw na poziomie lokalnym. Największym eventem w Polsce był Paprykarz. Obie edycje (sierpniowa oraz listopadowa) okazały się wielkim sukcesem. Na największym turnieju weekendowym zebrało się odpowiednio 160 i 130 osób. Poza tym mnóstwo pomniejszych side eventów miało miejsce w każdym możliwym formacie: od sealed, przez pioneer, modern, na legaczi skończywszy. Poza Paprykarzem odbyło się kilka mniejszych eventów modernowych: w Krakowie (Magic Cafe), we Wrocławiu (Mag Planszowy), w Trzciance i w wielu innych miejscach. Bardzo się cieszę, że organizatorzy w Polsce chcą się angażować. Jestem też pozytywnie zaskoczony frekwencją graczy, którzy coraz bardziej świadomie wspierają oddolne inicjatywy. Mam nadzieję, że w 2022 roku będzie ich jeszcze więcej. Warto również zaznaczyć, że Polska nie była w tej materii odmieńcem – każdy kraj, gdzie gra się w MtG, miał przynajmniej kilka turniejów z trzycyfrową liczbą uczestników. Wyróżniały się kraje z ustabilizowanym community, na przykład Japonia, Włochy, Kanada, USA, Dania czy Francja.

Mimo wszystko obecny stan rzeczy, nawet jeśli wystarczający na czasy pandemiczne, może nie wystarczyć w dłuższej perspektywie. Ciężko z tego będzie rozkręcić cos większego. Niezależnie od tego, jak syte są wydarzenia prywaciarzy, brak możliwości grania o coś więcej (np. o slota na jakiś elitarny event pokroju Pro Toura) skutecznie ogranicza możliwości organizacyjne. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby iść za ciosem z własnym systemem turniejowym, tak jak robi to np. SCG, i stworzyć własne profesjonalne struktury, jednak mało kto jest w stanie sobie pozwolić na koszty z tym związane. Pieniądze do wygrania nie są najlepszą motywacją dla graczy. Dużo lepiej sprawdza się rozgłos i wieczna chwała w przypadku zwycięstwa oraz rywalizacja intelektualna na najwyżsyzm poziomie. Pojedyncze turnieje dla ponad stu osób, choćby nie wiem z jak niesamowitymi nagrodami, nie będą w stanie równać się z cyklem turniejów o chwałę. Dlatego własnie jeszcze bardziej brakowało mi porządnych wydarzeń rangi międzynarodowej ułożonych w pewien logiczny ciąg. Brakowało mi czegoś, co sprawi, że jako uczestnik miałbym swoje marzenie, do którego mógłbym dążyć, a jako widz poczułbym te same emocje grania o stawkę, tak jak to było przed pandemią.

Uprzedzę pytania. Wiadomo, że w obecnej sytuacji nie można niczego sensownie zorganizować. Nie przeszkadza mi to jednak narzekać, że coś dużego się nie wydarzyło, ani marzyć, że w przyszłości będzie jeszcze lepiej. Dlatego też wynik 6/10 jest jak najbardziej ok. Wierzę w to, że za rok będę mógł dać wyższą notę. 

Aby Arena przestała być takim gniotem

3/10, nie polecam, MTGA to dalej gniot. Ekonomia Areny podoba się chyba jedynie Wizardom. Brak dustowania, problemy z dostępnością dzikicch kart i w końcu wprowadzanie zbyt wielu formatów, przez co jeszcze trudniej o karty, których nam trzeba. Problemy, jak były, tak są i chyba coraz mniej graczy wierzy w to, że coś się w tej materii zmieni. Z pozytywnych działań można wymienić podtrzymanie sealeda oraz wprowadzenie draftu jako formaty Arena Open. Ciekawą innowacją było również pojawienie się kart działających w środowisku digital only. Dzięki nim wzbogacone zostały historic i nowo powstała alchemy. Chociaż i w tym kontekście słychać wiele głosów sprzeciwu, jakoby MTG Arena zbytnio wpływała na sposób prowadzenia rogrywki i coraz mniej przypominała grę w formie tradycyjnej. Sam mam do tego dosyć neutralne podejście. Medżik tradycyjny będzie się coraz bardziej oddalać od MTG Arena. Świat idzie naprzód i nie dziwi mnie to, że twórcy próbują zaadaptować swój produkt do obecnych realiów tworzenia karcianek on-line. Szkoda tylko, że ich model biznesowy skutecznie odstrasza mnie do wejścia w ten świat. Ale jeśli Wizardzi na tym dobrze zarabiają, a cała rzesza fanów mimo narzekań, jest w stanie wydać mnóstwo pieniędzy na cyfrowe karty, to całkowicie rozumiem niechęć WotC do zmian. Z mojej perspektywy dobry zarobek Wizardów to gwarant istnienia MtG przez długi czas, stąd trzy punkty – na zachętę.

Aby design team przestał odwalać

7/10, względne polecanko. Gdybym mógł skupić się wyłącznie na constucted, to ocena pewnie byłaby jeszcze wyższa. Ale po kolei. Po tragicznym 2020, w którym przeżyliśmy dziewięć banów w standardzie, pięć w modernie i wiele innych w mniej granych, albo dopiero rozwijanych formatach, nastroje w 2021 nieco się uspokoiły. W lutowej bombie poleciało łącznie 15 kart:

Potem było względnie spokojnie – reszta banów dotyczyła paupera (Chatterstorm i Sojourner’s Companion), commandera i formatów arenowych. Porównując to z jakimkolwiek innym rokiem, powiedzielibyśmy, że nie wyglądało to najlepiej. Ale 2020 tak nas przeorał, że jako community wzięliśmy taki bieg wydarzeń z pocałowaniem ręki. Szczególnie, że bany z lutego w zdecydowanej większości były konieczne (poza Tibalt’s Trickery, które według mnie poleciało niesłusznie) i co ważniejsze, od tego momentu praktycznie każdy format constructed wygląda zdrowo.

Dlaczego więc tylko 7/10? Niestety Magic: the Gathering to nie tylko constructed. Istnieje duża grupa osób, która czerpie przyjemność z grania commonami otwartymi w losowych paczkach… Jedyne co by mogło ich zniechęcić, to nieciekawe dodatki do grania sealedów i draftów. I to właśnie sie wydarzyło – rok 2021 nie rozpieszczał wielbicieli limited.

Z racji tego, iż szanuję się jako gracz i nie dotykam ani draftów, ani sealeda, zapytałem się moich podcastowych kolegów (Radek, Duo, Buja i Alan – Jędrek miał wystarczająco dużo rigczu, aby nie wiedzieć nic na temat draftów regularnych dodatków), aby ocenili swoje odczucia odnośnie każdego setu w skali 0-10. Uśrednione wyniki przedstawiają się następująco:

Kaldheim: 6
Strixhaven: 6
D&D: 3,25
Midnight Hunt: 6,5
Crimson Vow: 3,25

Nie są to wyniki wybitne. A przynajmniej odstają one w porównaniu do jakości dodatków widzianej z perspektywy gracza constructed. Co zawiniło? Eksperci zwracali uwagę na brak balansu pomiędzy archetypami, zbyt duży wpływ bomb i losowość mechaniki kostkowej w AFR. No cóż, może Wizardzi poprawią się w 2022? Przynajmniej wpadli na fajny pomysł z Kamigawą w cyberpunkowym klimacie. Kto wie, może nawet zagram drafta albo dwa. 

Aby Modern Horizons 2 był dobrym dodatkiem

11/10, ez. Od kiedy dostaliśmy informację, że pojawi się kolejny set pod znakiem Modern Horizons, spekulowano, ile złamanych kart dostaniemy. Widziałem nawet zakłady ile banów dostaniemy w ciągu pół roku po wydaniu dodatku. Tymczasem tak się nie stało – chociaż karty z tego dodatku są niesamowicie silne, to ich power level balansuje sie nawzajem. Nie znajdziemy tam wybryków pokroju Hogaaka. Z tego miejsca należy też pochwalić design team pracujący przy Modern Horizons 2 – wykonali świetną robotę. Dlaczego tym razem obyło się bez banhammera? Powodów jest kilka:

  1. Power level dodatku został rozlokowany równomiernie pomiędzy składowe dwóch sił. Dostaliśmy mocne zagrożenia takie jak Urza’s Saga, Ragavan, Nimble Pilferer czy Dragon’s Rage Channeler i bardzo silne odpowiedzi: Prismatic Ending, Unholy Heat, cykl elementali.
  2. Zagrożenia, mimo że są potężne, mogą być trzymane w ryzach. Kazdy kolor ma dostęp do tanich i wydajnych odpowiedzi. 
  3. Design team nie podjął próby otworzenia formatu jakimś niestandardowym combo. Karty wydawane, aby wspomóc spell-based strategie, takie jak pakiet do Enchantreski i do Reanimatora, nie są wybitnie dobre. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że znacząco odstają od zagrożeń i odpowiedzi wydrukowanych dla uczciwych strategii. Osobiście uważam, że można było bardziej podkręcić power level dla combo graczy. Z drugiej strony rozumiem też dlaczego tak się nie stało. Byłoby to niepotrzebne ryzyko.

Na uznanie zasługuje również środowisko limited. Zapytałem się o wrażenia z draftowania tego dodatku moich redakcyjnych kolegów. Ich uśredniony wynik to niebotyczne 9,8. Mnogość mechanik i ciekawe archetypy są znakami rozpoznawczymi tego dodatku.

Oby więcej Modern Horizons! 

Uśredniona ocena końcowa: 6,75

Na ten wynik można patrzeć dwojako. Oczywiście każdy by chciał, aby był wyższy. Koniec końców co jest złego w spełnianiu się życzeń? Z drugiej strony, może pod koniec 2020 byłem zbyt zachłanny i prosiłem o zbyt wiele? Mimo przedłużającej się sytuacji covidowej, MtG trzyma się naprawdę dobrze, a turnieje, które odbyły się w tym roku, napawają optymizmem. Widać, że najbardziej popularne formaty są ciekawe i przyciągają głodnych rywalizacji graczy. 

Druga część moich noworocznych gdybań pojawi się na początku 2022. Skupię się na medżikowych życzeniach noworocznych, coby Sodek z grudnia przysłego roku miał o czym napisać kolejny tego typu artykuł. Tymczasem żegnam się z Wami i idę szykować się do sylwestrowej zabawy.

Szczęśliwego nowego roku!