Kompendium wiedzy o modernie #1

Tomasz Sodomirski 24.08.2021 2 komentarze

Temat formatu modern po premierze Modern Horizons 2 był wielokrotnie wałkowany przeze mnie i moich redakcyjnych kolegów. Nic dziwnego – tak wielkich zmian nikt się nie spodziewał. Jednak pył powoli opada i można przyjrzeć się temu, co zostało po wielkiej formatowej przebudowie. Wiele było powiedziane na temat tego, co sprawia, że modern tak bardzo wyewoulował. Nie znalazłem jednak żadnego porządnego zestawienia, gdzie opisane byłoby wszystko po kolei: od ogólnego zarysu formatu, przez liczące się strategie, po dokładne analizy topowych archetypów i przewidywania na przyszłość. A że coraz więcej LGSów wraca do turniejów w modernie, plus na dodatek wielkimi krokami zbliża się duży, ogólnopolski turniej – Paprykarz Open #10, Warsaw Edition – postanowiłem zebrać do kupy wszystko, co ważne. Mam nadzieję, że ten i dwa następne artykuły z tego cyklu (tak, jest tego tyle, że planuję aż 3 części) pomoże Wam lepiej zrozumieć obecne relacje pomiędzy archetypami, a być może również zachęci Was do zainwestowania swojego czasu i pieniędzy w ten jakże cudowny format.

Dobrym wstępem do moich rozważań będzie dwuczęściowa praca mojego redakcyjnego kolegi, Jędrka Szmyda, który do formatu podchodzi od bardziej teoretycznej strony.

Modern przed i po MH2 to dwa zupełnie różne formaty

To może zabrzmieć ambitnie, ale analizując najnowsze zmiany, miałem flashbacki z czasów, kiedy modern dopiero pojawiał się na turniejach. Był czymś świeżym, co nie było przez nikogo odkryte i aż prosiło się o eksplorowanie. Na początku istnienia formatu stosunkowo łatwe było znalezienie kilku porządnych strategii. Z biegiem czasu spisy innych, trudniejszych do złożenia archetypów się optymalizowały i torowały sobie drogę do bycia top tierem obok istniejącyh konstrukcji. Rezultatem była zmiana postrzegania metagame – z modelu „Tier 0, długo, długo nic i jakieś fun decki” na „kilkanaście archetypów w obrębie tier 1, a drugie tyle czeka w tier 1,5”. A im szersze było metagame, tym trudniej było przygotować się na wszystko. Co za tym idzie, łatwiej było egzotycznym strategiom „kraść” wygrane. Tak narodził się mit i łatka moderna jako formatu, w którym przez lata można grać tym, co się lubi i jednocześnie odnosić sukcesy. Kto pamięta czasy moderna w 2013: Junda, Twina, Burna, Birthing Poda, Affinity, Jeskai Kontroli z Elektrolizami, czy Trona z Eye of Ugin, ten pewnie wie o co chodzi.

Ostatnie lata mocno nadszarpnęły ideę moderna jako nierotującego formatu, w którym można grać czym się chce. Oko, Mystic Sanctuary, Field of the Dead, Uro, Companiony przed erratą – te i wiele innych błędów designerskich zniszczyły przez lata budowany ekosystem. Po zbanowaniu lub znerfieniu ich wszystkich przyszło jednak kolejne trzęsienie ziemii – Modern Horizons 2. Dlaczego uważam, że to nie jest kolejny błąd, a reset formatu, który modernowi wyjdzie na zdrowie? Ponieważ designerzy setu zadbali o to, aby przy wzroście power levelu zachować balans pomiędzy promowanymi strategiami. Mam nadzieję, że ten i następne dwa artykuły z tego cyklu przekonają Was do tego, że to prawda.

Aby ułatwić Wam zrozumienie procesu, jaki modern przechodził w ostatnich tygodniach, przedstawiam kolejne etapy rozwoju formatu, od połowy czerwca do teraz:

1. Week one. Cascade decki jako najłatwiejsze do odkrycia zdominowały meta
2. Hate trzyma Cascade w ryzach, Urza’s Saga jest teraz na celowniku graczy. Widzimy różne warianty Amuletu, Hadrened Scalesów i decków z pakietem Asmoranomardicadaistinaculdacar + The Underworld Cookbook.
3. Czerwone czary za 1 mana są OP: Dragon’s Rage Channeler, Ragavan, Nimble Pilferer i Unholy Heat dyktują warunki. Grane są wersje z Lurrus of the Dream Den i Murktide Regentem. Decki z Urza’s Saga nie radzą sobie z tempo deckami.
4. Hammer okazuje się być najlepszą talią z Sagą.
5. Elementale i Grixis Lurrus Control pojawiają się znikąd i dominują walkę na value.
6. Z niebytu porwacają talie, które nie patrzą na value. Znane i lubiane Green Tron, Burn, czy nawet Dredge żerują na tych, którzy chcą grindować.
7. Monke + DRC decki zostały wyparte, Cascade przejął tron. Ogólny misz masz.
8. Kto wie?

Ogólne spojrzenie na format

Format jest jednocześnie dobrze zbalansowany i kompletnie odmienny od tego, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić w ostatnich latach. Między bajki można włożyć dyskusje o banach. Istnieje wiele strategii, które mogą wygrać dany turniej. Co prawda są talie, które są uważane za mocniejsze od pozostałych (np. Hammer), ale hate karty z sideboardu wyrównują szanse. Jednak dla tych, którzy przespali ostatnie kilka miesięcy, a nawet lat, zmiany są kolosalne. Jak to wszystko łatwo sobie poukładać? Podzielmy archetypy na kilka grup. Modern po MH2 można sprowadzić Do czterech filarów:

Monke + DRC

To talie, które nastawione są na interakcję i możliwie najbardziej wydajne odpowiadanie na zagrożenia przeciwnika. Najczęściej mają czerwony core oraz trio: Dragon’s Rage Channeler, Ragavan, Nimble Pilferer i Unholy Heat. Oczywiście są wyjątki i spotkać można np. Lurrus Junda bez DRC, czy nawet Grixis Kontrolę bez stworów, jednak plan na grę pozostaje ten sam.

Cascade

Poświęcają early game w zamian za potężne efekty w midgame (w turze trzeciej i później). To nie znaczy, że na początku nic się nie dzieje. Używa się efektów, które oszukują na MV i można je zagrywać za mniej niż 3 mana, chociaż ich mana value wynosi 3+. Force of Negation, Brazen Borrower, Fury czy Wavesifter to dobre przykłady. Samo używanie mechaniki nie jest jednoznaczne z wyborem playstyle’u, talie w obrębie tego filaru różnią się od siebie. Temur Nosorożce grają jak typowy midrange, Living End to combo-control oparty na grobie, a Glimpse combo to typowy pasjans pokroju zbanowanego za stallowanie turniejów Second Sunrise. Nie zaczynajcie grać tym ostatnim bez liczydła u boku. Wszyskie robią cos potężnego, wszystkie przegrywają do hejt kart typu Chalice of the Void i Void Mirror.

Urza’s Saga

Z reguły oparte na artefaktycznych shellach. Karta sama z siebie potrafi wygrywać gry. Najczęściej używana jest tam, gdzie oba tryby (wstawianie konstruktów i tutor) są wydajne. Na początku nikt nie wiedział, jak wykorzystać potencjał Sagi, jednak po kilku tygodniach sytuacja się wyklarowała. Hammer jest najlepszym deckiem z tej rodziny. Znajdują się w niej również konstrukcje z Asmo i Cookbook, Hardened Scales, Affintity z Neoformem i po części Amulet.

Pozostałe decki

Tu znajduje się wszystko to, co nie zalicza się do wyżej wymenionych trzech grup. Z tygodnia na tydzień grono grywalnych talii z tego filaru powiększa się. Do najwazniejszych archetypów należą Elementale (jedyny grywalny tribal po MH2), czterokolorowe combo-controle (4c Creativity i Bring to Light Shift), oraz niektóre talie, które istniały przed MH2 i wytrzymały rywalizację: Heliod, Green Tron, Mill, Burn i jeszcze kilka innych, ale mniej popularnych konstrukcji.


Niestety część archetypów nie przetrwała premiery MH2. To te, które nie dostały nic lub dostały niewiele i nie są w stanie rywalizować po wzroście power levelu. Czy kiedyś wrócą? Nie wiem. Wiadomo jedynie, że obecnie mają problemy z kartami, które definiują format. Decki z Aether Vial, tu mam na myśli tribale: Humany, Gobliny, Spirity, Merfolki, Elfy (wiem, nie mają Fiolki, ale gameplay jest podobny) oraz Death & Taxes powoli odchodza do lamusa. Zagrożenia oparte na power levelu, a nie synergii między kartami, są coraz bardziej wydajne. Removal coraz lepiej radzi sobie ze stworami. Urza’s Saga dominuje combat. Taliom z Fiolką najzwyczajniej w świecie brakuje mocy, szczególnie kiedy creature removal jest bardzo popularny. Taxy próbują jeszcze przekształcić się w value blink decki z Ephemerate, jednak po początkowych sukcesach zniknęły ze sceny.

Kolejnym przeganym jest deck, który na początku określany był jako najwiekszy predator formatu. Amulet. Jego hegemonia trwała może ze dwa tygodnie. Niedługo później okazało się, że przegrywa z removalem za 1 mana – Unholy Heatem. Talia dalej ma swoje mocne rozdania, ale jej niestabilność w połączniu z pojawianiem się w modernie wydajnych odpowiedzi na stwora 6/6 mocno podcięła skrzydła temu archetypowi. Znając życie, pewnie wróci, gdy nikt się go nie będzie spodziewać, jednak na razie jest w odwrocie.

Z Hardrened Scales i Affinity było trochę inaczej. Najpierw uznawane za objawienie, potem wypchnięte poza top tier. Tyle że w tym przypadku nie zrobiła tego hejt karta, tylko lepsza wersja prezentowanej strategii – Hammer. Gdy masz do wyboru Frogmite i Arcbound Workera albo Esper Sentinela, który atakuje za 11 w drugiej turze, to wybór jest prosty.

Istnieje też stosunkowo duża grupa talii, które poza nowymi hejt kartami, z którymi muszą sobie radzić, nic nie dostały w MH2. Nie wszyscy mogli cieszyć się ze wzmocnień po wyjściu Horizonsów. A niektórzy jeszcze dostali w czapę, bo w sumie czemu nie. Najlepszym przykładem jest Dredge. Grobomagowie liczyli na Careful Study. Wizardzi go nie wydrukowali, za to dołożyli cały pakiet grave hate’u: Endurance, Dauthi Voidwalker i Sanctifier En-Vec. Do tego pojawiły się nowe problemy, na przykład Constructy z Urza’s Saga z Shadowspearem. Do grupy osłabionych talii zaliczyłbym również Eldrazi Trona, RG Midrange, Esperkę, Obosh Reda, Storma, Devoted Druida i inne egzotyczne kontrukcje. Wszystkie te talie dalej mają swoje dobre match-upy, dalej potrafią być porządnym wyborem, jeśli metagame skręci zbytnio w odpowiednim dla nich kierunku, ale ich główny plan nie jest na tyle mocny, aby poradzić sobie ze wszystkimi top tier deckami. Albo nie są tak konsystentne, jak decki z kartami z Modern Horizons 2.


Kompedium wiedzy o modernie #1 | Kompendium wiedzy o modernie #2 | Kompendium wiedzy o modernie #3

2 komentarze

  1. […] naszą podróż po modernie 2021 roku. W pierwszej części pisałem ogólnie o formacie po zmianach, jakie przyniósł Modern Horizons 2: zarys ewolucji […]

  2. […] Kompedium wiedzy o modernie #1 | Kompendium wiedzy o modernie #2 | Kompendium wiedzy o modernie #3 […]

Twój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *