Kompendium wiedzy o modernie #3

Tomasz Sodomirski 27.08.2021 3 komentarze

Końcowe rozważania

Porównując Modern Horizons 1 do Modern Horizons 2 oraz to, jak oba dodatki wpłynęły na modern, nie mogę wyjść z podziwu, że Wizardzi nauczyli się czegoś na swoich błędach. Zanim pojawiły się pierwsze spoilery z MH2, widziałem wiele dywagacji na temat tego, ile kart zostanie zbanowane w ciągu pół roku od wydania setu. Sam zakładałem, że jeden lub dwa błędy praktycznie muszą się wydarzyć. W końcu kiedy igrasz z ogniem, łatwo się sparzyć. Widzieliśmy to przy Hogaaku i Astrolabie, a potem przy Oko, Once Upon a Time i Uro. Można było się spodziewać, że w przypadku wydruku kolejnego setu prosto do moderna, Wizardom znowu nie powinie się noga.

Jednak tym razem Wizardzi zaskoczyli wszystkich i zatrudnili porządnych graczy do testowania kart. Sam Black, Brad Nelson, Brian Braun-Duin i Zac Elsik to pierwsza liga, jeśli chodzi o rozmontowywanie nowych formatów. Ich umiejętności i wiedza na pewno były przydatne przy tworzeniu balansu kart. Oczywiście widać, gdzie designerzy czuli się pewnie, a gdzie woleli nie szarżować. Zauważyć można dysproporcję we wspieraniu uczciwych strategii i szeroko pojętego combo, mocno na korzyść tej pierwszej grupy. Szczerze mówiąc, specjalnie mnie to nie dziwi. Jeśli celem było wydać ciekawy set bez kolejnych bubli, łatwiej rozlokować power level wśród kart, które są uczciwymi zagrożeniami (Ragavan, Dragon’s Rage Channeler) lub dobrymi odpowiedziami (Unholy Heat, Prismatic Ending, cykl elementali z evoke).

Ewentualne błędy łatwiej byłoby korygować poprzez grywalne odpowiedzi. Dla przykładu – nawet jeśli Dragon’s Rage Channeler wydaje się być niesamowicie potężna, to jesteśmy w stanie znaleźć dobre odpowiedzi w trzech kolorach: biały, czerwony i czarny. A teraz porównajcie tę sytuację do pojawienia się Oko, Thief of Crowns. Mało kto posiadał wydajne odpowiedzi na taniego planeswalkera z wysokim startowym loyalty. Albo z Uro, Titan of Nature’s Wrath, który nawet jeśli został zdjęty ze stołu, to zdążył zrobić value. I nic nie stało na przeszkodzie, aby znowu go zagrać.

Widać też niechęć do podkręcania power levelu combo decków. Unmarked Grave i Persist ze swoimi ograniczeniami do nielegendarnych kart są tego najlepszym przykładem. Niewystarczające wsparcie Enchantreski i Madnessa też daje do myślenia. Zamiast zaskakiwać, designerzy postawili na sprawdzone mechaniki, które ulepszają to, co jest nam znane. Na przykład Shardless Agent jako lepszy cascade spell od Ardent Plea lub Glimpse of Tomorrow to nowy, potencjalnie kombogenny czar do znanej mechaniki, którą od dawna umiemy zatrzymać.

Modern Horiozns 1 mimo swoich błędów, było dobrym setem. Drugi dodatek z cyklu powielił to, co było dobre. Zaliczam do tego wydrukowanie wielu kart, które są grywalne lub ocierają się o grywalność w modernie, ale przede wszystkim nie wprowadził do formatu niczego, co by wymagało interwencji banhammera.

Zaraz zaraz…

Przecież teraz metagame to Monke + DRC, Urza’s Saga, Kaskady i jakieś niedobitki spoza wielkiej trójki… Czy to jest ten twój brak złamanych kart? A może modern rotuje?

Od samego początku było wiadomo, że MH2, tak jak MH1, wywróci format do góry nogami. Niektórzy mówili, że modern funkcjonalnie rotuje poprzez wydawanie tak mocnych setów. Myślę, że jest to mocne nadużycie, ale można uznać, że to prawda ze względu na samo wprowadzenie formatów obchodzących standard, a potem podkręcenie siły designowanych kart (sławna i nielubiana filozofia FIRE), co mogliśmy zaobserwować już w Throne of Eldraine. Jednakże siła ostatnich dodatków przechodzących przez standard, które powróciły do starego power levelu (D&D, Strixhaven, Kaldheim) pozwala nam przypuszczać, iż wyskoki power level w dodatkach, które nie omijają standardu mamy za sobą. Modern Horiozns 2 to najpewniej ostatnie trzęsienie ziemi przed uspokojeniem nastrojów do czasu kolejnych Horizonsów. To, że takie zmiany nastąpiły, nie powinno nikogo dziwić.

Ze względu na zdrowe metagame ważne jest zachowanie balansu pomiędzy archetypami prezentującymi różny styl gry, a nie trzymanie się tego, co jest znane od lat. Ogólnie power level może rosnąć tak długo, jak jest z czego wybierać. Jeśli gracze o różnych preferencjach mają możliwość znalezienia dla siebie czegoś, czym granie będzie sprawiać im przyjemność, a do tego będą mieli względnie równe szanse na wygrane turniejowe, to wszystko powinno być ok. Obecny modern jest zdrowym, zbalansowanym środowiskiem, gdzie każda strategia ma swojego reprezentanta (tak, wiem, jest wyjątek – tribale dostały po tyłku).

Jak na razie wszystko wskazuje na to, że Modern Horiozns 2 to sukces. I nic nie zapowiada jakichkolwiek interwencji w postaci banów, nawet jeśli gromada płaczków już po tygodniu od wyjścia MH2 obwieściła rychły koniec Urza’s Sagi. Metagame samo dobrze się zbalansowało. Według mnie jeśli chcesz bezpiecznie wkupić się w modern, to teraz jest na to najlepszy moment.

Nie no teraz już przesadziłeś. Jaki sukces? Moje Gobliny i Merfolki odeszły do lamusa, nie potrafię się odnaleźć

Przykro mi z powodu twojej straty. Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie spośród pozostałych 25+ grywalnych archetypów. A poza tym odpowiedz mi i sobie na pytanie – czy te decki były w top tierze przed premierą Modern Horizons 2? Takie formatowe trzęsienia ziemi zawsze rodzą zwycięzców i przegranych. I według mnie do tej drugiej grupy najczęściej zaliczają się te talie, które już wcześniej odstawały poziomem. Topowe karty z Horizonsów tylko wyolbrzymiły i unaoczniły te tendencje, które zaznaczały się od miesięcy, jeśli nie lat. Jeśli wcześniej zdecydowałeś się grać deckiem z low tiera, do którego stosunkowo trudno wydrukować nowe karty, to nie powinieneś być zdziwiony, że format poszedł do przodu, a ty ciągle drepczesz w miejscu i zostajesz w tyle. Jeśli jednak chcesz podejść do gry kompetytywnej na poważnie, to jest z czego wybierać.

Umarł Dredge… niech żyje Dredge?

A jeśli chcesz pozostać przy swoim pet decku, to dalej masz szansę na wynik – po prostu będzie musiało się wydarzyć więcej zbiegów okoliczności, aby twoja talia znów miała swoje pięć minut. Koniec końców różnica między topową konstrukcją a talią z tier 3 to tylko kilka punktów procentowych w winrate’ach i większe możliwości adaptacji do zmian w meta. Granie czymś egzotycznym to nie bycie skazanym na przegrywanie. W obecnym modernie umiejętności i znajomość formatu liczą się tak, jak nigdy wcześniej.

Czyli wszystko jest super? Obecny modern to najlepszy format w historii?

Na razie wiem, że jest naprawdę fajny. Format jest różnorodny, gry są ciekawe, w trakcie nich mamy do podjęcia sporo decyzji, więc łatwo pokazać swoją wyższość przy stole. Ale nie jest to format wolny od problemów. Jest kilka rzeczy, które mi się w nim nie podobają i które bym zmienił, gdybym mógł.

Nie pamiętam, kiedy modern tak bardzo karał za bycie na draw. Kiedy nie zaczynamy, boli nas Ragavan, Darcy, trzecioturowe wygrywające kaskady, szybkie kille z użyciem Hammera. Zagrożenia niesamowicie się snowballują. I nawet jeśli w przyszłości pojawią się lepsze odpowiedzi, to według mnie niewiele to zmieni. Jak wykazywał Jędrek w swoim artykule, tylko agresor ma możliwość uzyskać przewagę na początku, podczas gdy gracz będący na draw może tylko wyrównywać stan gry. Ktoś złośliwy powiedziałby, że tak było w Magic: the Gathering od zawsze. I miałby rację, gdyby nie to, jak bardzo pushnięte są teraz tanie efekty. Brak odpowiedzi na jednego one-dropa lub tura za mało vs. Rhinosy ma często katastrofalne konsekwencje. Często nie ma czasu, aby nadrobić stratę tempa. Jedynym rozwiązaniem byłyby zmiany strukturalne w mechanice gry. Coś, aby gracz na draw mógł łatwiej nawiązywać walkę w pierwszych turach. Hearthstome ma coina, może w MtG też przydałby się jakiś dodatkowy resource dla tych, którzy są na draw? Ale to tylko takie moje gdybanie, które prawie na pewno nigdy się nie wydarzy.

Brak balansu między play a draw to nie jest największy problem obecnego moderna. Zagrożenia kryją się poza samą rozgrywką. Według mnie jednym z największych jest finansowy aspekt MH2. Karty definiujące format jak Ragavan, Urza’s Saga, czy Murktide Regent są wydrukowane na wysokim rarity. Jak wszyscy wiemy, Wizardzi nie są firmą charytatywną i wydają nowe produkty, aby zarabiać. I właśnie dlatego topowe karty są mythikami – aby nakręcać sprzedaż. Problem pojawia się, kiedy nowe topy są wyraźnie lepsze od dostępnych już alternatyw. To zmusza kompetytywnych graczy do kupna nowych kart, a to z kolei winduje ceny.

Nie mam nic przeciwko dużym roszadom, które zmieniają układ sił, przynajmniej tak długo, jak jest wiele grywalnych talii i gry są interesujące. Jednak w sytuacji, którą mamy obecnie, to wszystko przyćmiewa fakt, że przy obecnych cenach nie wszyscy chętni do gry mają dostęp do nowych zabawek – koszt wejścia jest zbyt wysoki. Co najgorsze, nie ma tu innego rozwiązania niż wydawanie pieniędzy na to, co potrzebne do talii. Gra Medżik od zawsze była drogim hobby. Teraz jest jedynie ciut droższa. Jedyne co mnie pociesza, to fakt, że raz kupione Ragavan i Saga powinny trzymać cenę. Nie ma podstaw, aby sądzić, że coś zostanie zbanowane, bo panuje równowaga sił. A na ewentualne reprinty pewnie będzie trzeba poczekać. 

Słowo na koniec

Gram moderna od początku jego istnienia. Przeżyłem mnóstwo zmian w metagame. Wiele zmian na banliście (często dla mnie bardzo bolesnych), wszystkie złamane etapy: Jund z Deathritem, Treasure Cruise, Eldrazi Winter, pasjansowy rok 2017 z Gitaxian Probem, Hogaak Summer, Oko Cringe, Companiony, Uro i epizod z Tibaltem. Między nimi były też czasy względnego spokoju, gdzie format był uznawany za idealny. Ale nieważne czy metagame było zdrowe, czy złamane, modern zawsze mnie fascynował. To było niekończące się wyzwanie, rozwiązywanie tej samej układanki w trochę inny sposób. To ciągłe poszukiwanie nowych rozwiązań i techów sprawiało, że modern nigdy nie przestał mnie zaskakiwać. Cały czas był czymś świeżym. Modern Horiozns 2 to po prostu kolejny rozdział tej pięknej medżikowej przygody. Format jest zdrowy, a gry są ciekawe. Brakuje jedynie dużych turniejów, które motywowałyby mnie i innych zapaleńców do niekończącego się wyścigu zbrojeń.

Witajcie w odmienionym modernie! Bawcie się i cieszcie się nim razem ze mną.


Kompedium wiedzy o modernie #1 | Kompendium wiedzy o modernie #2 | Kompendium wiedzy o modernie #3

3 komentarze

  1. […] Kompedium wiedzy o modernie #1 | Kompendium wiedzy o modernie #2 | Kompendium wiedzy o modernie #3 […]

  2. […] Kompedium wiedzy o modernie #1 | Kompendium wiedzy o modernie #2 | Kompendium wiedzy o modernie #3 […]

  3. Juras

    Świetna seria artykułów!

Twój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *