Share

Modern – idealny format MtG?

Filip Skórnicki22.09.2022Czas czytania: 5 minut(y)

Modern jest przez wiele osób uznawany za najlepszy format constructed i ja jestem również w tej grupie – gram weń solidnie od ponad pół dekady. Modern charakteryzuje wiele cech, które według mnie opisują dobry format. Podczas, gdy sytuacja może się zmienić za miesiąc, czy rok, format utrzymuje ten poziom od wyjścia Modern Horizons 2, więc już rok. W poniższym artykule chcę przedstawić czynnniki, które charakteryzują zdrowy, zbalansowany i przyjemny do gry format. Zrobię to właśnie na przykładzie moderna.

Modern – cechy zdrowego formatu

Zróżnicowane meta

To chyba punkt, który od zawsze był najsilniejszą cechą moderna. W standardzie, podczas turnieju grasz z dwoma – czterema taliami i na topie przez cały sezon są te same trzy. W modernie, podczas ośmiorundowego turnieju możesz zagrać każdą rundę z czymś innym. Jeśli zapytasz dowolną osobę o grywalne talie w modernie, dostaniesz w odpowiedzi prawdopodobnie około dziesięciu pozycji. A odpowiadający będzie skłonny wymieniać dalej. W modernie granica między tier 1 i tier 2 jest łatwo zacieralna, bo decki z tych tierów często się przenikają. Dodatkowo, w zależności od tygodnia, czy miesiąca są raz wyżej, raz niżej – ale finalnie są bardzo grywalne, niezależnie od aktualnego miejsca na liście tierów. Aktualnie topowe decki to Rhinos, Living End, Hammer, Yawgmoth, 4c i jego różne warianty, Murktide, Burn, Amulet. To już jest osiem różnych talii. Co kluczowe, podczas gdy w innych formatach decki się różnią np. tym, że ktoś gra Esper, a ktoś BW, tutaj wszystkie te talie są całkowicie różne – grają na innych osiach, mają inny plan, inne silne i słabe strony. Do tego dochodzą wszystkie talie bardziej niszowe, których trzeba się spodziewać – Prowess, Heliod, Prison, Tron, Mill, Creativity, Eldrazi, Hardened Scales. Mógłbym wymieniać w nieskończoność. Nikt się nie zdziwi, jeśli duży turniej wygrałby któryś z tych mniej granych archetypów.

Przestrzeń do brew

Ten punkt działa w tandemie z powyższym. Dzięki bardzo szerokiej puli kart, jest potencjalnie niezliczona liczba potężnych talii, które czekają na bycie odkrytymi. Bywały talie, do których karty były cały czas legalne, ale nikt nie zauważył potencjału wcześniej, jak Jund Death’s Shadow, czy Amulet Titan. Do tego dochodzą totalnie inne sposoby budowania talii jak Mono Blue Tempo, Jeskai Lotus Field, Jund Sacrifice Bombardment, Calibrated Blast i wiele innych. Jeśli Twoja talia ma spójny plan i wie, jak sobie radzić z topowym strategiami, ale i pojedynczymi kartami, to ma szanse zaistnieć – choćby na poziomie lokalnym. Brewing może przyjać też lżejszą formę bawienia się już granymi archetypami i wprowadzanie zmian, które nie były tam popularne. Jest to na przykład ucinanie Grief w Living Endzie, czy dodanie białego do UR Murktide, aby grać Teferi, Time Raveler, lub Prismatic Ending.

Zacięte gry

Swego czasu modern był uznawany za format, w którym się wygrywa lub przegrywa “loterię matchupów“. To stwierdzenie już od dawna nie jest prawdą. Z mojego doświadczenia skończył się czas, kiedy mówiono o matchupach 70-30. Teraz to bardziej 55-45. Jeśli dołączymy do rozrachunku talie bardziej niszowe tier 3 i niżej, to może taki opis matchupu może sięgnąć dwudziestu punktów procentowych przewagi dla jednej talii, ale to wyjątek od reguły. Teraz ważna kwestia – zacięte gry i bliskie matchupy, to według mnie dobra cecha. Wyobrażam sobie graczy, który lubią móc grać talią, która ma “pewną wygraną” przeciwko talii X. Niemniej, mnie się podoba taka bliskość gier, bo oznacza to, że bardziej premiowane jest przygotowanie – począwszy od małych decyzji deckbuildingowych, doboru kart między mainboardem i sideboardem, na planach w matchupie i decyzjach w samej grze kończąc. Innymi słowy – mam wrażenie, że im lepszy i sumienniej przygotowany gracz, tym ma lepiej. Bardzo wiele gier, które gram, zakwalifikowałbym odgórnie bardziej jako 51-49, czy 52-48, gdzie siła gracza odgrywa ważną rolę.

Interaktywne gry

Z tego punktu wynika moja opinia przedstawiona wyżej. Im bardziej interaktywne gry, tym więcej decyzji, tym trudniej po prostu robić swoje makao. Niemniej, faktem jest, że aktualne gry w modernie są wypchane interakcją. Living End, naczelne combo formatu, gra osiem sztuk maindeckowej interakcji – Force of Negation oraz Grief. UR Murktide gra osiem sztuk removalu i sześć do ośmiu kontr, 4c Omnath to właściwie kupka interakcji, UW Hammer gra Spell Pierce i Blacksmith’s Skill, Rhinosy mają Force of Negation, Dead // Gone, Prismari Command, Grixis Shadow ma removal, kontry i discard, itp, itd. Do tego dochodzą gry po sideboardzie, gdzie większość talii ma kolejne sztuki interakcji. Skutkiem tego są głębokie gry, pełne decyzji i tańca wokół tego, co przeciwnik może mieć. Dochodzą do tego też elementy deckbuildingowe, aby dostosować się do ilości interakcji jak zagrożenia, które robią coś na wejściu, są niepodatne na creature removal, czy wybieranie strategii, które starają się removal obejść całkowicie. Natomiast granie talią bez stworów nie gwarantuje sukcesu, bo interakcja w modernie jest bardzo zróżnicowana – jest removal, są kontry, jest discard, są Endurance radzące sobie z grobem.

Talie mają plan B

Co dodaje głębi grom jest fakt, że większość topowych strategii może prowadzić grę na innej osi. Podając parę przykładów: Yawgmoth może grać bardziej midrange grę. UR Murktide może grać czasem jak Delver, czasem jak Blue Moon. Living End po sideboardzie potrafi dojechać przeciwnika zagrożeniami z flashem. Rhinosy mogą iść całkowicie w atakowanie, lub bardziej interaktywny midrange plan. UW Hammer ma swój Hammer kill, ale też wolniejszy plan oparty na tokenach Construct z Urza’s Saga. Kiedy siada przed sobą UR Murktide i GB Yawgmoth, w zależności od draw i planów graczy na matchup, możemy oglądać mirror midrange talii, a może kontrola vs combo. To się również zazębia z punktami wyżej – skoro wszystkie talie są interaktywne, to te najlepsze chcą mieć możliwy plan B wobec tej interakcji. To wchodzi na wyższy poziom, kiedy Twoja interakcja już nie działa dobrze na całą talię i trzeba wybierać co jest lepsze, na który plan. Czy chcesz mieć odpowiedź na możliwy Blood Moon od Murktide, czy zostawiać removal na Living End, bo post-board może mieć Endurance i Brazen Borrowery.

Długość gier

Gry moderna kiedyś trwały bardzo krótko, bo każdy deck się ścigał. W kontrze do tego, gry w pauperze trwały zawsze do terminacji, bo każda talia opierała się na zdobywaniu card advantage. Aktualnie nigdy nie wiadomo ile gra będzie trwała – i to dla mnie również kolejny plus. Wszystko zależy od matchupu, ilości interakcji, podejścia, skłonności do ryzyka każdego z graczy. Matchup Living End vs Grixis Shadow może twać dziesięć minut, lub nawet trzydzieści minut. Może się okazać, że Amulet Titan vs UW w pierwszej grze będzie grać bardzo długo, bo grają bardzo interaktywną, zaciętą grę. Dla niektórych może to być minus, bo chcą grać taliami, które dają im pewny czas między rundami, natomiast dla mnie jest to duży plus, bo sprawia, że gry i turnieje są mniej przewidywalne.

W idealnym formacie każdy znajdzie coś ekscytującego!

Wady formatu modern

Mimo wszystkich niewątpliwych zalet, zwrócę uwagę na dwie główne wady formatu. Mimo bycia modernowym fanboyem, muszę zwrócić uwagę na to, co w formacie jest na minus, aby nadać obiektywności temu tekstowi.

  1. Cena talii – średni koszt talii znacznie wzrósł. Wśród topowych decków cena to mniej więcej tysiąc USD, czyli ponad cztery tysiące PLN. Oczywiście da się taniej, ale trzeba ograniczać swój wybór do albo wąskiej grupy tańszych talii jak Burn, czy Mill, lub po prostu grać gorszymi wersjami dobrych talii. Do tego dochodzi 4c, którego koszt wchodzi w dwukrotność tego, co podałem wyżej. Jest to poza-gameplayowa cecha formatu, ale kluczowa, bo wpływa na to, z kim możemy faktycznie grać.
  2. Bariera wejścia – przez te wszystkie elementy, które wymieniłem w tym artykule, format jest bardzo złożony i trudny. Bez ogrania na turnieju napotkasz problemy, bo nie będziesz wiedzieć wokół czego grać – a jest mnóstwo narzędzi, które przeciwnik może mieć. Do tego dochodzi fakt, że wiele ludzi gra swoimi ulubionymi tier 3 deckami, których się nie nauczysz scrollując główną stronę na goldfishu. Dlatego często osobom, nawet tym, które są biegłe w grze MtG, poleca się talie jak Burn, aby zagrać parę turniejów i oswoić się ze środowiskiem, które jest zgoła inne od pioneera, czy standardu.

Podsumowując – moim zdaniem modern obecnie jest najlepszym constructed formatem i wiele cech na to wskazuje. Polecam spróbować. A jeśli masz pytanie o moderna, jakiekolwiek: o decki, strategie, metę, czy inne – możesz śmiało pisać na naszym guildmage’owym discordzie. Znajduje się tam mnóstwo czarodziejów, skorych do podzielenia się wiedzą. Możesz również pisać bezpośrednio do mnie na Twitterze, czy Facebooku. A tymczasem – złap mnie za rękę i puśćmy razem turę. Cheers!

Spodobał Ci się ten wpis?

Jeśli chcesz czytać takich więcej, doceń naszą pracę i następne zakupy z ulubionej karcianki zrób w naszym sklepie. Każdy zakup to procent dla naszej redakcji, co przekłada się na rozwój serwisu. Dzięki, że jesteś!

Author avatar

Filip Skórnicki

http://www.twitter.com/islandsinfront
Znany również jako "Skura" oraz "IslandsInFront". Od początku swojej rozpoczętej w Gatecrash kariery lubował się w puszczaniu tury i mana leakowaniu tego, co tylko można. Aktualnie tworzy content na Twitterze oraz YouTubie jako IslandsInFront. Znany z fanatycznej fascynacji Beta Islandami i graniem nimi z przodu. Ogromny fan Lay'sów, Present Perfect oraz grania w szaliku.www.twitter.com/islandsinfront