Nie lubisz companionów? Ja też. Poradnik dla hejterów.

Tomasz Sodomirski 12.05.2020 0 komentarzy

Po co zaczynać grę z siedmioma kartami na ręce, skoro można z jedną więcej? Lurrus of the Dream-Den i Yorion, Sky Nomad zmonopolizowały starsze formaty, Obosh, the Preypiercer, Keruga, the Marcosage i Zirda, the Dawnwaker również pokazują się i wygrywają, szczególnie w Pioneerze i Standardzie. Czy to znaczy, że jesteśmy skazani na commanderową indoktrynację?

Odpowiem przekornie – i tak, i nie.

Większość moich rozważań jest budowana z perspektywy gracza formatu Modern, jednak z dużym prawdopodobieństwem głoszone przeze mnie opinie będą również pasować do innych formatów constructed. W tekście umieszczę też notkę, jak legacy, pioneer i standard radzą sobie z inwazją companionów.

W swoim ostatnim artykule Jędrek Szmyd próbował nas przekonywać, że Companiony nie są aż tak złe. Czy aby na pewno? Minął ponad miesiąc od pojawienia się Ikorii na MTGO. Co wydarzyło się przez ten czas? Przed Wami krótka, lekko subiektywna analiza.

Medżikowy hivemind jak zawsze ciężko pracował nad złamaniem nowego metagame, zoptymalizowaniem list i wynajdywaniem coraz to kolejnych dziur w top tierze. Tydzień po tygodniu najtęższe medżikowe głowy szukały najlepszych spisów, które pozwoliłyby uwolnić potęgę Lurrusa i Yoriona. W tym miejscu powinienem przybliżyć Wam, czym jest dla mnie Yorion i Lurrus deck. To takie talie, które cały swój gameplan opierają na zresolvowaniu, obronieniu i w końcu przejęciu gry za pomocą card advantage, które generuje ich potwór z “command zone”. Companion to ich plan A. Przykładowe decki: Jund Lurrus, Bant Snow Yorion, Yorion Uroza. Mówię o tym, ponieważ gracze lubią wrzucać do tego worka wszystko, co ma omawianego przeze mnie Companiona. A na przykład Devoted Druid, Hardened Scales lub RW Prowess mają swój proaktywny gameplan, w którym nie zawiera się sideboardowy kot koszmar. Jeśli nie muszą, to go nie zagrywają. Wolą wykonać swój goldfish i zabić przeciwnika. Także pamiętajcie – nie każda konstrukcja z Lurrusem jest Lurrus deckiem.

Optymalizacja fair decków z companionami szła dwutorowo. Pierwszym aspektem było zmniejszenie do minimum kosztu utraconych korzyści, które Jędrek Szmyd tak ochoczo przywoływał. I tu się pojawia pierwszy problem – niewiele trzeba było zmieniać. Lurrusowe ograniczenie do posiadania permanentów o CMC = 2 lub mniejszym przeszło bez echa. Jundy w końcu pozbyły się Liliana of the Veil – karty, która swoim efektem przywołuje wspomnienia z 2015 roku. Liliana już wcześniej średnio sobie radziła. Trochę odżyła wraz z pojawieniem się Wrenn and Six, ale to i tak był cień jej dawnej potęgi. Ścięcie Bloodbraid Elfa to już w ogóle żart. Lurrus robi to co Elf, tylko dużo dużo lepiej. Do spisu została dodana Kroxa, zapomniany już Dark Confidant i Seal of Fire, jako kolejny tani permanent do loopowania z kotełem. Czyli całe optymalizowanie sprowadziło się do wyjęcia value kart i zastąpienia ich innymi value kartami? Czy to w ogóle można uznać za drawback? W przypadku Yoriona gracze skupili się na dodaniu większej liczby cantripujących permanentów. Wszystko po to, aby nie odczuwać aż tak zwiększenia limitu kart w bibliotece do 80, co mogłoby skutkować rozrzedzeniem talii. Dodatkowo tanie efekty cantripujące jak Arcum’s Astrolabe czy Abundant Growth nie dość, że wygładzają manabase, to jeszcze dobrze współgrają z umiejętnością Yoriona. Sposób, w jaki gracze niwelują utraconą korzyść azoriousowego companiona stał się największą siłą archetypu. Stosunkowo łatwo jest z pomocą sideboardowego lataka 4/5 dobrać cztery karty i więcej.

Przy niewielkich, wręcz graniczących z zerem, kosztach dodania Companiona i ogromnym skoku power levelu z powodu jego posiadania, obecnie nie ma powodu, aby fair deck miały nie był którymś z tych dwóch shelli. Więc jeśli chcesz grać fair, masz do wyboru Lurrus Jund oraz niby inne, ale jednak nie różniące się wiele od siebie Yorion Bant Snow i Yorion Uroza. Można jeszcze argumentować dodanie do listy innych pochodnych fair Lurrusów, jak Lurrus Abzan, Lurrus Grixis (Shadow), czy Lurrus UB, ale różnice między nimi są znikome. W końcu wszystkie mają tanie stwory, tanie odpowiedzi i Lurrusa z Mishra’s Baublem dla zapewnienia card advantage. Jedyne co nieznacznie się zmienia, to ich matchupy vs talie bez companionów.

No właśnie – tyle piszę o Lurrusie i Yorionie, a przecież format składa się również z innych konstrukcji. Tylko co jest w stanie podjąć walkę z przedstawionymi powyżej dwoma makroarchetypami? Przed Wami trzy drogi (a właściwie dwie, ale to za chwilę) dla graczy, którzy wolą grać w medżika, a nie commandera. 

Dobierz więcej kart niż przeciwnik

Strategia wymierająca. Była realizowana jeszcze w pierwszym tygodniu po releasie Ikorii, gdzie np. Bant Snow i Uroza w Modernie próbowały outgrindować przeciwników za pomocą Uro, Titan of Nature’s Wrath. Jednak hive mind szybko doszedł do wniosku, że można dobierać jeszcze więcej kart, jeśli do talii doda się Yoriona i tanie cantripy na artefaktach i enchantmentach. Obecnie outgrind znajduje zastosowanie wewnątrz companionowej rodziny – Yorion, Sky Nomad.dec deklasuje Lurrusy w generowaniu card advanatage.

Ślady tej strategii można wciąż znaleźć w Legacy. Elfy – przez lata uznawane za pogromcę Delverów – opierają swój card advantage na Glimpse of Nature i Wirewood Symbiote + Elvish Visionary. Zielony archetyp pokazuje też swój combo pazur. Natural Order szukający Cratefhoof Behemotha skutecznie domyka gry. Normalnie w tej kategorii znalazłyby się też talie oparte na grobie. Dredge czy Crabvine może i przez większość z was są traktowane jak combo, bo wasi przeciwnicy zawsze dobierają na was 10+ powera w drugiej turze, ale w rzeczywistości większość gier wygrywają na value. Używając grobowych synergii, ten makroarchetyp ma dostęp do dużo większej ilości kart niż talie przeciwników i zasypuje ich card advantage. I nie jest ważne, że jakościowo prezentowane stwory i efekty nie są szczególnie potężne. Nawet jeśli to potwory 1/1, 2/1 i 3/3, a wszystkie bez niesamowitych umiejętności. To ich masa krytyczna ma decydujące znaczenie. Z tego powodu graveyard decki historycznie były naturalnymi pogromcami konstrukcji opartych na generowaniu value. Jednak w przypadku companion meta nie ma to większego zastosowania. O ile Yoriony nie mają wiele do powiedzenia w starciu z grobowymi strategiami, o tyle Lurrusy i ich możliwość loopowania tanich efektów usuwających grób jak Tormod’s Crypt, Nihil Spellbomb czy Soul-Guide Lantern, skutecznie trzymają grobowe decki w szachu. Jedynym archetypem, który jako tako jest w stanie oprzeć się Lurrusowym loopom, jest Dredge w Legacy. Chociaż samej konstrukcji i realizowanemu przez nią planowi jest bliżej do combo, którego zadaniem jest przewinąć większość biblioteki w pierwszej turze i zdewastować rękę przeciwnika za pomocą 2-3 Cabal Theraphy, by w końcu domknąć grę uzyskanymi po drodze zombiakami z Bridge from Below, Ichoridami i Hogaak, Arisen Necropolis. Element outgrindu pojawia się tylko, gdy combo plan nie wypali i trzeba powoli budować swoją przewagę na stole, przywołując kolejne zombie 2/2. Jeśli jesteś w stanie generować więcej potworów, niż przeciwnik jest w stanie zagrać, to można mówić o wygrindowaniu. Ta przedziwna strategia nie pojawia się zbyt często, bo, jak już wcześniej wspomniałem, jest stosunkowo łatwa do skontrowania. Dredge w końcu jest tam, gdzie większość graczy chciała go widzieć, czyli w tierowym czyśćcu. 

Ignoruj to, co robi przeciwnik

Combo i hyper linear aggro to strategie oparte na konsekwentnym ignorowaniu przeciwnika. Jeśli ułożysz swoje puzzle szybciej niż opp, to wygrywasz! Piękne, prawda? Modern jest pod tym względem w dobrej sytuacji. Z jednej strony pula kart jest na tyle duża, że dostępnych jest wiele różnych konstrukcji, które mogą równie dobrze mieć po drugiej stronie stołu lustro i skupić się jedynie na realizacji swojego planu. Z drugiej, jak na format nierotujący z tak dużą pulą kart, nie ma wielu ostatecznych odpowiedzi, jak na przykład Force of Will w Legacy. Force of Negation trzyma w szachu spell based combo decki (np. Neobrand), ale talii opartych na stworach – na przykład Devoted Druid, czy Red Prowess – nie powstrzyma. Thoughtseize próbuje radzić sobie ze wszystkim, ale 1 mana to dużo więcej niż 0. No i dalej przeciwnik może zczubić to, co trzeba. Więc jeśli twój nieinteraktywny deck trafi na odpowiednie matchupy, to może wygoldfishujesz wygraną!

Przykłady talii w poszczególnych formatach

Legacy
TES (The Epic Storm), ANT (Ad Nauseam Tendrills) i Doomsday przewijają się od czasu do czasu. Wszystkie do swoich sideboardów dodały Lurrusa, bo dla nich to zerowy koszt, więc czemu nie? Wszystkie mają też plan na Force of Willa. Combo decki, które mogły pozwolić sobie na dodanie kota – na przykład Reanimator – praktycznie zniknęły. 

Modern
Linear aggro: Red Prowess (z Lurrusem), Infect. Combo: Devoted Druid (z Lurrusem), Ad Nauseam, Neobrand.

Pioneer
Linear aggro: Burn, BW Auras, Boros (ale w praktyce to odmiany aggro z Lurrusem) Combo: Lotus Breach (część list dodaje Lurrusy), Inverter (obecnie z Yorionem)

Standard
Red i RB aggro (większość z Oboshem), RW Cycling z Lurrusem i Zirdą (!).

Z tego wyłania się smutny obraz. Każdy, kto może, dokłada companiony. W przypadku wielu linearów koszt utraconych korzyści jest zerowy, bo mana curve i tak jest niski, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby pomagać sobie kotem, gdy nasz główny plan został zatrzymany przez przeciwnika. A jeśli chodzi o tych, którzy radzą sobie bez companionów, to to, że na przykład Ad Nauseam, czy Neobrand nie grają żadnym z nich, wynika z tego, że akurat dla nich koszt dodania jest nie do przeskoczenia. Startując z ograniczoną pulą zasobów w stosunku do reszty metagame, combo decki już przed pierwszą turą mają pod górkę. To, że talie bez companionów są grywalne, to jedynie konsekwencja ich bycia niejako obok tego co się dzieje w formacie. Jeśli twój plan na grę jest wystarczająco potężny, a przy tym unikalny, to jest szansa, że dodatkowe zasoby którymi dysponuje companionowy przeciwnik nie będą miały znaczenia. Jeśli w dany weekend kierowcy companionów zapomną o twoim istnieniu, to masz szansę nie trafić na nic, co wchodzi z tobą w interakcję i doczłapać się do topa. Jednak, drogi czytelniku, nie myśl, że swoim pasjansem będziesz wygrywać cały czas. Przy tak zubożonym metagame fair deckom jest dużo łatwiej odpowiadać na linearne strategie. Nie muszą przygotowywać się na naście strategii, tylko na kilka, które przetrwały pierwsze zawirowania formatu. To pozwala na używanie węższych, ale też potężniejszych odpowiedzi. Wystarczy świadomość, że istniejesz i chęć, aby cię pokonać. Jeśli fair decki po side będą miały odpowiednie narzędzia, to przy ich card advantage każdy combo deck jest na przegranej pozycji. 

Przykładowe listy

Modern – Ad Nauseam – Sodeq
Combo deck, który wrócił z niebytu. Thassa’s Oracle dodała powera do starego shella. Teraz kille są możliwe z 4 mana, a nie 6. Instantowość combo pozwala na efektywne granie wokół kontr. Dodatkowo Phyrexian Unlife to naturalna odpowiedź na Prowessa. Ad Nauseam trochę przez przypadek wykorzystało lukę, jaka wytworzyła się przy postępującym zubożeniu metagame.

Creatures (8)
Thassa’s Oracle
Simian Spirit Guide

Spells (32)
Serum Visions
Sleight of Hand
Pact of Negation
Angel’s Grace
Spoils of the Vault
Lightning Storm
Ad Nauseam
Lotus Bloom
Pentad Prism
Phyrexian Unlife
Lands (20)
City of Brass
Darkslick Shores
Gemstone Mine
Island
Plains
Seachrome Coast
Temple of Deceit
Temple of Enlightenment

Sideboard (15)
Pact of Negation
Grafdigger’s Cage
Path to Exile
Pithing Needle
Thoughtseize
Veil of Summer
Bontu’s Last Reckoning
Leyline of Sanctity

Modern – Devoted Druid – Laplasjan
Combo deck, który podobnie jak Ad Nauseam wrócił do top tieru trochę przez przypadek. Jest szybki, więc jest dobrą odpowiedzią na inne combo. Dodatek Lurrusa daje nadzieję w walce z fair companion deckami. 

Companion (1)
Lurrus of the Dream-Den

Creatures (23)
Walking Ballista
Birds of Paradise
Giver of Runes
Noble Hierarch
Devoted Druid
Duskwatch Recruiter
Spellskite
Vizier of Remedies

Spells (17)
Postmortem Lunge
Eladamri’s Call
Finale of Devastation
Chord of Calling
Mishra’s Bauble
Lands (20)
Forest
Horizon Canopy
Plains
Razorverge Thicket
Temple Garden
Verdant Catacombs
Windswept Heath
Wooded Foothills

Sideboard (14)
Burrenton Forge-Tender
Caustic Caterpillar
Path to Exile
Veil of Summer
Collector Ouphe
Kor Firewalker

Pioneer – Lotus Breach 
Pioneerowy odpowiednik modernowych nastrojów. Gdy wszyscy próbują grać na value, czasem najlepszym rozwiązaniem jest nieinteraktywny kill w czwartej turze. Jest to jedyny deck z top tieru, któremu zdarza się nie używać żadnego companiona. Chociaż niektórzy kierowcy się łamią i za cenę pozbycia się Vizier of Tumbling Sands dodają Lurrusy, aby móc zagrywać z grobu Underworld Breach. Czego to się nie zrobi dla dodatkowej karty na startowej ręce? 

Companion (1)
Lurrus of the Dream-Den

Creatures (12)
Arboreal Grazer
Fae of Wishes
Satyr Wayfinder

Spells (23)
Growth Spiral
Hidden Strings
Strategic Planning
Sylvan Scrying
Pore Over the Pages
Underworld Breach
Lands (25)
Blast Zone
Botanical Sanctum
Breeding Pool
Lotus Field
Sheltered Thicket
Temple of Mystery
Thespian’s Stage
Yavimaya Coast

Sideboard (14)
Tome Scour
Displacement Wave
Ratchet Bomb
Underworld Breach
Wilt
Anger of the Gods
Lost Legacy
Jace, Wielder of Mysteries
Expansion // Explosion
Ugin, the Spirit Dragon

GO BIG

Tak zwane big mana decki. Jeśli jesteś w stanie zagrać potężniejsze czary niż przeciwnik, to nie musisz dobierać tylu kart, co on. Ta strategia przez lata była gwarantem zachowania balansu między archetypami w modernie. Wygrywała z deckami, które za bardzo chciały iść w value, przegrywała z szybkimi combo.

Niestety w modernie A.D. 2020 nie ma już miejsca na talie, które oferują jedynie wyższy mana curve niż przeciwnik. Strategia bycia większym nie daje rady w tak spolaryzowanym meta, jakie mamy obecnie, gdzie albo grindujesz do upadłego z companionem u boku, albo goldfishujesz swój combo kill. Jedynym archetypem, który obrał tę ścieżkę i jakoś sobie radzi, jest Amulet Titan. I to tylko dlatego, że przy zachowaniu swojego big-manowego charakteru jest w stanie od czasu do czasu zaprezentować kill w trzeciej turze, więc jest w stanie podjąć walkę z niektórymi combo deckami. Inni przedstawiciele tego supertypu nie mają tak dobrze. Eldrazi Tron nie prezentuje się najlepiej, o czym chyba najlepiej świadczy fakt, iż archetyp ten w ostatnim czasie został porzucony przez Laplasjana i LoriWWA, polskich graczy w przeszłości znanych między innymi z pilotowania Eldrazich. Green Tron prawie że przestał istnieć, chociaż pewnie, jak to w modernie, za dwa tygodnie ktoś nim zaskoczy metagame..

W legacy do big many można zaliczyć Landy. Chociaż nic by nie stało na przeszkodzie, aby wrzucić je do obu wcześniej prezentowanych kategorii – tyle tam się dzieje. Dodałem listę poniżej. Jeśli nie znacie tego archetypu, to polecam poczytać karty i odkryć krok po kroku jak ta konstrukcja dobrze się zazębia. To zabawa na wiele godzin.

W pioneerze pojęcie big many nie występuje, natomiast standard doczekał się jednego przedstawiciela bez companiona – Temur Reclamation. Istnieje również Bant Ramp, ale już w wersji 80 kartowej.

Przykładowe listy

Modern – Amulet Titan – Biednarccio

Creatures (9)
Primeval Titan
Dryad of the Ilysian Grove
Azusa, Lost but Seeking

Spells (21)
Summoner’s Pact
Amulet of Vigor
Arboreal Grazer
Ancient Stirrings
Explore
Relic of Progenitus
Pact of Negation
Lands (30)
Radiant Fountain
Castle Garenbrig
Cavern of Souls
Simic Growth Chamber
Gruul Turf
Hanweir Battlements
Tolaria West
Valakut, the Molten Pinnacle
Field of the Dead
Vesuva
Windswept Heath
Wooded Foothills
Snow-Covered Forest
Forest
Stomping Ground
Breeding Pool

Sideboard (15)
Boil
Firespout
Force of Vigor
Grafdigger’s Cage
Pithing Needle
Radiant Fountain
Tireless Tracker
Veil of Summer

Standard – Temur Reclamation
Jedyny archetyp w T2, który nie używa Companiona. Ciekaw jestem, czy za miesiąc dalej będziemy mówić o nim jako o tier decku. 

Creatures (4)
Brazen Borrower
Uro, Titan of Nature’s Wrath

Spells (29)
Opt
Growth Spiral
Negate
Thassa’s Intervention
Flame Sweep
Mystical Dispute
Expansion // Explosion
Wilderness Reclamation
Shark Typhoon
Lands (27)
Blast Zone
Breeding Pool
Castle Vantress
Fabled Passage
Forest
Island
Ketria Triome
Mountain
Steam Vents
Stomping Ground

Sideboard (15)
Grafdigger’s Cage
Shock
Aether Gust
Negate
Omen of the Sea
Scorching Dragonfire
Flame Sweep
Nightpack Ambusher

Legacy – Lands

Companion (1)
Jegantha, the Wellspring

Creatures (1)
Uro, Titan of Nature’s Wrath

Planeswalkers (3)
Oko, Thief of Crowns

Spells (20)
Crop Rotation
Exploration
Manabond
Intuition
Life from the Loam
Molten Vortex
Sylvan Library
Mox Diamond
Lands (36)
Karakas
Ketria Triome
Maze of Ith
Mishra’s Factory
Dark Depths
Riftstone Portal
Sheltered Thicket
Field of the Dead
Forest
Ghost Quarter
Glacial Chasm
Hall of Heliod’s Generosity
Taiga
The Tabernacle at Pendrell Vale
Blast Zone
Bojuka Bog
Thespian’s Stage
Tropical Island
Verdant Catacombs
Wasteland
Waterlogged Grove
Windswept Heath
Wooded Foothills

Sideboard (14)
Choke
Drop of Honey
Experimental Frenzy
Krosan Grip
Red Elemental Blast
Sphere of Resistance
Tireless Tracker

Podsumowanie

Wnioski będę przedstawiać z perspektywy gracza formatu modern, ponieważ mam w nim największe doświadczenie. Dodatkowo będzie to ciekawe odniesienie się do opinii, które prezentował Jędrek Szmyd w swoim wcześniejszym artykule. 

  1. Dwa Companiony – Lurrus i Yorion – zmonopolizowały granie w fair medżik.
    Walkę podjąć mogą tylko nieinteraktywne lineary: hiper aggro (RW Prowess), combo decki i big mana z combo zacięciem (Amulet).
  2. Procent combo decków w formacie jest nienaturalnie wysoki. Wiele meczów to festiwal goldfishu, a wygrywa ten, kto zaczyna. Gameplay wewnątrz grupy niecompanionów stosunkowo często bywa nieciekawy.
  3. Smutne jest to, że do dużej części linearów, mimo że ich plan oparty jest na nieinteraktywnej grze, i tak opłaca się dodać Lurrusa. Koszt tej operacji jest praktycznie zerowy, a kot jest potężną kartą medżik i głupio z niej nie korzystać. Można odnieść wrażenie, że Wizardzi wręcz wymuszają na nas granie nowymi kartami. 
  4. Hivemind doszedł do list, które możliwie najlepiej radzą sobie z companionowymi restrykcjami. Teraz wyzwania konstrukcyjne sprowadzają się do przewidzenia, który z linearów jest na fali i wybrania kart sideboardowych, które będą pokonywać według nas najpopularniejszą niecompanionową strategię. A że tierowych talii jest mniej, niż byśmy się tego spodziewali po formacie, to dużo łatwiej jest znaleźć sloty w sideboardzie. 
  5. Modern można przedstawić jako dwie grupy talii: lineary, które matchupują się między sobą i udają, że mają dobrze z Lurrusem i Yorionem, oraz companion fair decki, które wybierają sobie, które z wyżej wspomnianych chcą pokonać w dany weekend. To matchupowa ruletka w ekstremalnym wydaniu. 

Po pierwszym tygodniu Ikorii na MTGO byłem ostatnią osobą, która oczekiwała interwencji od Wizardów w sprawie Companionów. Zamiast płakać o emergency bany, chciałem zobaczyć, czy format będzie w stanie odnaleźć odpowiedzi na nowe problemy, a przy tym nie straci na swojej różnorodności. Po miesiącu obserwacji tego, jak ewoluuje Modern, niestety ciężko pozostać optymistą. Wszystkie shifty i adaptacje to nic innego jak powtarzanie tego samego schematu: warpowania się metagame wokół nowo wydanych, opresyjnych kart. Widzieliśmy to przy okazji Once Upon a Time, Oko, thief of Crowns, Hogaaka i Eldrazi Winter. Jedyne, co ratuje obecną sytuację, to ciekawy gameplay w fair “mirrorach”, gdzie nie wygrywa ten, kto dobierze i zresolvuje więcej zagrożeń, tylko ten, kto lepiej znawiguje grę – tak, by jego companion wygenerował możliwie największe value. Ale czy to, że jest lepiej niż wtedy, kiedy było źle, zabiera nam prawo do krytycznego wypowiadania się o obecnej sytuacji?

BONUS – graficzne przedstawienie formatu Modern!

Mam świadomość, że graf jest mało czytelny, niekompletny i słaby w odbiorze. Ale według mnie jego jakość jest taka, jak obecny Modern – pozostawia wiele do życzenia.

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *