Typy graczy i metagaming w rozgrywkach on-line

Tomasz Sodomirski 01.12.2020 0 komentarzy

Niedawno na łamach portalu Guildmage ukazał się tekst mojego redakcyjnego kolegi, Jędrka Szmyda, na temat Magic Online. Wyczerpująco opisał on wszystko, co trzeba wiedzieć z zakresu ekonomii i struktury turniejowej, aby stać się sprawnym graczem na MTGO. Jednak sama znajomość programu to nie wszystko. Równie ważne jest zrozumienie, jak kształtują się i ewoluują metagame w platformach online. W tym artykule postaram się przybliżyć Wam, jak analizować metagame i w jaki sposób tę wiedzę przekuć na uzyskiwanie przewagi w grze Medżik.

Moje wieloletnie doświadczenie grindera MTGO pozwala mi wypowiadać się tylko o formatach constructed. Praktycznie wszystkie przykłady będą odnosić się do formatu Modern, ale opisywane zjawiska i zależności można odnaleźć również w każdym innym formacie. 

Mimo że są to różne sposoby na granie w tę samą grę, współistnienie środowiska rozgrywki na żywo i środowiska on-line wymusza istnienie pomiędzy nimi różnic. Wynikają one z wielu czynników, począwszy od budowy interfejsu MTGO (np. zaadaptowanie zegara szachowego do rozgrywki, czy zautomatyzowanie triggerów), przez łatwiejszy i szybszy dostęp do potrzebnych nam kart (system rentali i handel za pośrednictwem botów), na zalewaniu graczy informacjami dotyczącymi wyników turniejowych kończąc. Jednak najważniejszy element, czyli gracze, pozostaje niezmieny. Nie wszyscy, grając w grę Medżik, poszukują tego samego. Dla niektórych to relaks i fun, dla innych pole do rywalizacji, a znajdą się też i takie osoby, dla których to praca i sposób na życie. Aby lepiej zrozumieć, co kto wnosi do metagame, sporządziłem opisy najbardziej popularnych rodzajów graczy.

Typy graczy

Hobbysta

To najczęściej spotykany typ gracza. Odpala Magic Online, bo chce się pobawić, czyli miło spędzić czas. Część z nich gra wciąż jedną, tą samą talią, bo ją lubi. Inni używają rentali, bo odnajdują radość w rozgryzaniu kolejnych archetypów. Przeciętny hobbysta najczęściej wie, co robią jego karty i jak talia, którą gra, powinna działać, jednak daleko mu do perfekcyjnej gry. Daleko im też do poszukiwania hot techów na top tier decki w formacie. Grają, bo sprawia im to przyjemność, a nie bo chcą za wszelką cenę wygrywać. Dlatego, odpalając kolejną ligę, częściej kopiują listę z MtgGoldfish, niż próbują czegoś nowego. Obstawiam, że większość osób, które to czyta myśli teraz o sobie. Tak, pewnie jesteś hobbystą. A przynajmniej nim kiedyś byłeś. W końcu każdy pro jakoś musiał się wkręcić i przez miesiące, czy nawet lata, grał casualowo. Bycie hobbystą to nic złego. Ba, ja sam zazdroszczę im ich radosnego podejścia do gry medżik. Drodzy hobbyści – jesteście super!

“Pro”

Każdy hobbysta, który poświęci wystarczająco dużo czasu na MTGO, ma szansę na zostanie “on-line pro”. Specjalnie napisałem to w cudzysłowiu, aby uwypuklić pojemność tej definicji. Myślę, że dobrze wytłumaczy to porównanie do rekreacji ruchowej i sportu. Możesz sobie na przykład hobbystycznie jeździć na łyżwach. Z biegiem czasu możesz też wpaść na pomysł, aby trenować szybszą jazdę, czy skoki, jak łyżwiarze figurowi. Jeśli poświęcisz na to wystarczająco dużo czasu, zacznie Ci to wychodzić i przez innych hobbystów będziesz uznawany za “pro”. Ale do rywalizacji na poważnie i startowania w zawodach jeszcze daleka droga. W grze medżik jest podobnie – można zmienić swoje nastawienie do gry na “pro”, ale dopiero twoje wyniki (i zwracam tu uwagę na liczbę mnogą) dowiodą Twojej wartości jako gracza. Przykładów nie trzeba daleko szukać, wystarczy przyjrzeć się moim redakcyjnym kolegom. Skura śmiało może być uznany za “pro” w dziedzinie niebieskiej kontroli. Kojarzy metagame, wie które karty są dobre na dany match-up i tak dalej, ale to dalej tylko teoria i nastawienie. Brakuje wyników, aczkolwiek gorąco mu kibicuję i wierzę, że w końcu jakieś wpadną! Z kolei Jędrek Szmyd swoimi wynikami osiąganymi przez wiele lat udowodnił, że jest Pro Blue Mage i śmiało można go uznać za autorytet w swojej dziedzinie. Pamiętajmy o tej subtelnej różnicy. Jednak z naszej perspektywy analizowania zmian w metagame, pójdę krok dalej i nakreślę dwa odmienne gatunki “on-line prosów”.

Ekspert

Jeśli zawodnik poświęcił wystarczająco godzin na grę i analizę swojego ulubionego archetypu, staje się jego ekspertem. Zna swój deck na wylot. A z racji tego, iż gra nim przez dłuższy czas, to poznał wszystkie smaki i smaczki, każdą egzotyczną interakcję z nawet najdziwniejszym archetypem. Jak się go zapytasz “jaki masz match up z UB Millem i Abzan Treefolkami?” to nie będzie gdybać, tylko ci powie jak jest, bo gra swoją talią tyle, że zdążył zagrać ze wszystkim, co istnieje. Eksperci dobrze rozumieją MTG od strony teoretycznej. Klasyki pokroju “who’s the beatdown”, czy meandry sideboardowania nie są im obce. Po prostu uczą się tego przez kolejne lata, grając swoim pet deckiem. Bycie ekspertem ma jednak kilka wad. Po pierwsze, bycie na przykład dobrym kontrolnym graczem, czy combo świrem, nie przekłada się zero jedynkowo na bycie dobrym w MtG w ogóle. Gracz, który całe życie katował jedno i to samo, po zmianie stylu gry będzie czuć się jak dziecko we mgle. Przez to zbytnie przywiązanie się do jednej konstrukcji trudniej przekonać samego siebie do zmiany archetypu. Więc jeśli pet deck będzie źle pozycjonowany w metagame, podczas gdy zmiany konstrukcyjne i przebudowa sideboardu mają swój sufit i nie da się nimi wszystkiego wyciągnąć, to ekspert będzie miał mocno pod górę. Jest to pułapka, w którą mniej lub bardziej wpada każdy, kto skupia się na jednym stylu gry lub archetypie i trzeba dużo odwagi, konsekwencji i samozaparcia, aby umieć porzucić swój deck i zająć się czymś innym.

Spike

To gracz, który jest w pełni skupiony na wygrywaniu turniejów. Aby osiągać swój cel, stale poszukuje możliwie najlepszych rozwiązań, które zapewnią mu przewagę w rozgrywce. Nie boi się zmieniać talii, jeśli uważa, że nowa konstrukcja będzie lepiej przystosowana do kształtujących się nowych warunków metagame. Stale poszukuje też nowych techów. Z racji tego, iż archetypy zmienia jak rękawiczki, jest stałym klientem rentali. Spike, czego by nie wziął do ręki, to zagra porządnego medżika. Jednak w sytuacjach typu corner case może zdarzyć się, że wybierze nieoptymalną linię. Wynika to z częstego braku porządnego ogrania wybranego archetypu. Natomiast fakt, iż nie zagra na 100% rekompensuje sobie siłą i pozycjonowaniem  talii, którą wybrał na dany event.

Ekspert vs. Spike kto ma przewagę?

Na to pytanie próbuję sobie odpowiedzieć od wielu lat. Bazując na wynikach większych turniejów (Challenge, Showcase, PTQ itp.) trudno wskazać, który styl gry jest bardziej efektywny. Przedstawiciele obu szkół wygrywają turnieje, więc logicznie byłoby stwierdzić, że są to dwie różne drogi do uzyskania tego samego rezultatu. Zaraz miną cztery lata odkąd zacząłem mój poważny grind i moja intuicja wyrobiona przez te lata gry na MTGO podpowiada, że lepiej nie zamykać się na nowe i grać więcej niż jednym archetypem. Spike zawsze będzie grać porządnym deckiem, który jest dobrze usytuowany w metagame. Z kolei ekspert zagra na 100% swoim, ale jego talia czasem będzie dobrze pozycjonowana, czasem nie. Dla przykładu – jestem uznawany za dredżowego eksperta, ale jeśli metagame w danym momencie składa się z combo decków (które wygrywają z Dredgem) i fair konstrukcji, które mają masę grave hatu, to nawet dla mnie byłaby to droga przez mękę, najpewniej zakończona szybkim dropem. Dobrze jest mieć swój pet deck, którym wiesz, że zawsze zagrasz na 100%, ale trzymanie się jednego i tego samego, jak pijany płotu, w dłuższej perspektywie przynosi więcej złego, niż dobrego. Dobrze jest grać więcej niż jedną konstrukcją.

Warto też zwrócić uwagę na fakt, iż coraz rzadziej spotykany jest taki typowy ekspert lub typowy spike. Ci pierwsi coraz częściej mają backup plan w postaci drugiej talii, którą biorą, gdy pierwsza jest słabo pozycjonowana w metagame. Bardzo dobry przykład to Laplasjan, czyli Wojciech Radosz, który po wielu latach grania Devoted Druidem, w pewnym momencie przesiadł się na Eldrazi Trona i odnosił nim znaczące sukcesy. Drudzy z kolei nawet jeśli wybierają to, co obecnie jest najmocniejsze w meta, to zauważyć o nich można tendencje do wybierania talii odwzorowujących ich preferowany styl gry, co często sprowadza się do wybierania proaktywnych lub reaktywnych konstrukcji.

Wiemy już, jaki rodzaj graczy możemy spotkać podczas rozgrywek na MTGO. Teraz warto przeanalizować, jak rozkład typów graczy różni się w zależności od tego, jaki event gramy.

Typy rozgrywek

Ligi

Tutaj dominują hobbyści, a “pro” toną w ich morzu. Z racji tego, iż hobbyści stanowią lwią część grających, pojawia się dużo talii spoza top tieru. To przekłada się na większą losowość match-upów i gorsze przełożenie wyników testingu w ligach do warunków większych turniejów.
Od pojawienia się systemu prelimów, pro gracze czasem wręcz unikają grania w ligach, bo nie oddają one metagame. Co mi po wyniku 5-0 w lidze, jeśli grałem z czterema fun deckami? Oczywiście fajnie jest zgarnąć treasure chesty, ale z perspektywy testowania do turnieju ma to niewielką wartość. Eksperci i spike grają obecnie ligi z trzech powodów:

  1. Aby nauczyć się funkcjonowania talii. 
  2. Aby sprawdzić, czy nowy tech ma ręce i nogi. 
  3. Aby farmić tixy – w końcu grinderzy muszą z czegoś żyć.

Minęły już czasy, kiedy posiadanie dużej ilości trophy w sezonie znaczyło coś więcej, niż to, że masz dużo czasu na grę medżik.

Prelimy

W porównaniu do lig, w prelimach stosunek między hobbystami a ‘pro’ znacząco się zmienia na korzyść tych drugich. To mniejsze turnieje, które są często mocno obsadzone, a do tego mamy tu wysokie wpisowe i payout skupiający się na kwalifikacji na większe turnieje. To wszystko odstrasza hobbystów. Uważam, że prelimy to dobry wskaźnik trendów w metagame.

Challenge, Showcase, PTQ itp.

Nazywam je turniejami hybrydowymi. Z jednej strony przyciągają hobbystów, bo to darmowy turniej za punkty uciułane na ligach (w przypadku Showcase i PTQ). Feel grania dużego eventu też jest nie do zignorowania, szczególnie teraz, w dobie covida. Z kolei “pro” są kuszeni przez nagrody, sławę i kwalifikację na turnieje profesjonalne. Możemy więć spotkać przedstawicieli każdej grupy. W praktyce “pro” mają większe szanse na zrobienie topa. Poświęcają więcej czasu i energii na grę Medżik, więc przynajmniej w teorii powinni grać lepiej. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby dobrze grający hobbysta wbił się do topa, bo dostawał same dobre match-upy, a “pro” poszedł 0-2 drop, bo trafił na tych hobbystów, którzy mieli talie z Tier 3, które akurat gniotą wybór prosa.

Osobiście jestem wielkim fanem dużych turniejów na MTGO. Uczucie, że każda gra i każda decyzja mają znaczenie nakręca mnie i sprawia, że gry są bardziej emocjonujące. Błędy kosztują więcej. To nie liga, gdzie po przegranej po błędzie w ostatniej rundzie zagrasz sobie następną. Nic tak nie łamie serca jak punt, przez który przegrywasz swój win-and-in. Z drugiej strony takie błędy pamięta się dłużej, co sprawia, że stajemy się lepszymi graczami. Jeśli zależy ci na byciu lepszym w grę medżik, graj Czelendże i inne duże turnieje. 

Metagame idealne

W pierwszej części opisałem kogo i gdzie możemy spotkać na turniejach na MTGO. W drugiej sekcji postaram się przybliżyć wam czynniki wpływające na kształtowanie się metagame. Na początek kilka definicji. Archetyp to zbiór talii, które mają ten sam plan na grę. Metagame to zbiór archetypów. Metagame idealne, zbalansowane to takie, które ma przedstawicieli wszystkich typów archetypów (aggro, control, midrange, combo, big mana itp.) i relacje między nimi utrzymują status quo, czyli żaden archetyp nie jest wyraźnie silniejszy, niż pozostałe. Metagame idealne potrafi też się samoregulować – nawet jeśli jakiś deck zdominuje rozgrywkę w danym tygodniu, to inne archetypy, przez zmianę maindecku i sideboardu, mogą skutecznie kontrować obecnie najpopularniejszą strategię. Takie meta jest pożądane przez Wizardów, ponieważ sprawia, że rozgrywka jest interesująca dla wszystkich – niezależnie od tego, czy lubią kontrować czary, grać na value, czy układać pasjanse.

Kompetytywny medżik natomiast to nic innego jak naginanie i łamanie metagame. Celem pro graczy jest znalezienie możliwie najpotężniejszej strategii lub dziury w metagame – talii, na którą przeciwnicy nie będą przygotowani. Jeśli takich luk nie ma, bo coś wyraźnie jest mocniejsze od reszty, to Wizardzi szybko interweniują i lecą bany. Więc utrzymywanie względnego statusu quo jest tym, czego najczęściej doświadczymy w grze turniejowej.

Idąc dalej – to, że dana talia jest w danym momencie bardziej popularna wynika z mody. Większość graczy uznaje, że to jest najlepszy wybór. Przez to założyć można, że częściej będzie się ją spotykać. Spotyka się to z reakcją i albo wymusza zmiany konstrukcyjne w obrębie każdego archetypu – na przykład reakcją na popularność Dredge, czy Oops! będzie włożenie do sideboardu kilku dodatkowych kart atakujących grób – albo premiuje konkretne strategie na poziomie relacji między archetypami. Na przykład kiedy Dredge jest popularny i chcemy z nim wygrywać, to zamiast dokładać grave hate, można grać UR Stormem, który ma z nim fenomenalny match-up. Z racji tego, iż aby hate był skuteczny, musi zająć kilka slotów w side oraz istnieją ograniczenia konstrukcyjne wynikające z zasad, tzn. dozwolone jest tylko 15 kart w sideboardzie, to w praktycznie każdym metagame jest do znalezienia luka – strategia, na którą gracze nie będą przygotowani. Doprowadza to do ciągłych poszukiwań nowych rozwiązań, które następują po sobie. Potem pojawiają się odpowiedzi na znalezioną przez meta odpowiedź, gracze ponownie się adaptują, pojawia się nowa luka, nowa talia zaskakuje meta, następuje kolejne adaptowanie się do warunków i tak dalej.

W końcu dochodzimy do punktu, z którym metagame zatacza koło i hot techem tygodnia będzie to, co było nim na początku zarysowanego przeze mnie łańcucha zmian. W ukształtowanych formatach (Modern, Legacy, Vintage, Pauper) cały cykl trwa na ogół kilka tygodni. Oczywiście trzeba by było wziąć pod uwagę mnóstwo zmiennych, aby ustalić dokładny czas pętli. Przy obecnych trendach dyktowanych przez szybki przepływ informacji i system rentali, strzelałbym, że byłoby to gdzieś w przedziale 6-8 tygodni.

Skąd czerpać informacje o zmianach w metagame?

Mtggoldfish.com i inne strony

Jest to niewątpliwie bardzo wygodne narzędzie ułatwiające szybkie zaznajomienie się z trendami w meta. Jednak myślę, że niewielu graczy ma świadomość jakie zagrożenia płyną z opierania się jedynie na tego typu danych.

Po pierwsze wynikają one z zastosowania rozkładu procentowego metagame. Aby uniknąć błędów w wieloelementowym zbiorze, do analizy musi być wzięte odpowiednio dużo decklist. Jeśli będzie ich za mało, może wyjść tak, że wariancja i szczęście będą miały zbyt duży wpływ na publikowane dane. Dla przykładu gdyby wyniki były brane tylko z jednego weekendu, to jeden ekspert od losowej tier 3 konstrukcji (typu gracz o nicku Trellon i jego Mono U Tron) mógłby zrobić trzy dobre wyniki pokroju 2x top 16 w czelendżach i 5-0 w lidze i wywindować cały archetyp na górę tabeli. Co średnio oddawałoby rzeczywistość, bo wyniki prezentował tylko jeden gracz. Z kolei wzięcie zbyt dużej próby do analizy skutkuje tym, że wyniki przestają być miarodajne. Z perspektywy turnieju, który mam zagrać w najbliższy weekend, wyniki z czelendża sprzed miesiąca mają niewielkie znaczenie, bo metagame zdąży zmienić się ze trzy razy. Ciężko jest znaleźć tu złoty środek. MTGGoldfish próbuje temu zaradzić wprowadzając filtr daty publikacji decklist, gdzie do wyboru mamy 7, 14, 30, 90 i 365 dni, jednak jest to dalekie od ideału. Tak na marginesie – polecam pobawić się w analizy top 10 archetypów od 365 dni i schodzić w dół. Zobaczycie jak bardzo będą różnić się wasze wnioski odnośnie szerokich i wąskich meta.

Kolejnym problemem jest brak wartościowania wyników z różnych typów turniejów. MTGGoldfish do jednego wora wrzuca ligowe 5-0 i top 8 turnieju na 300 osób. W analizie oba te wyniki będą równocenne. To sprawia, że sztuczne windowane są osiągnięcia funowych konstrukcji granych w ligach. Wypłaszcza to również zmiany. Jeśli np. każdy Modernowy archetyp od tier 1 do tier 3 ma na swoim koncie przynajmniej dwie publikacje z wyników lig, to zmniejsza to wpływ danych z prelimów i czelendży. A już największą zbrodnią jest dodawanie do analiz wyników turniejów spoza MTGO, na przykład z lokalnych eventów granych w formie tradycyjnej. O ile Goldfish nie wrzuca ich zbyt wiele, to inne strony tego typu (np. MTGTop8) robią to nagminnie. A nie muszę chyba Wam tłumaczyć, jak różne od siebie potrafią być metagame online i lokalne.

Czy według mnie MTGGoldfish jest bezwartościowy? Oczywiście, że nie. Procentowy udział danej karty w obrębie archetypu, spis wszystkich decklist granych przez danego użytkownika, możliwość łatwego prześledzenia ewolucji metagame w czasie –  to wszystko i jeszcze więcej jest możliwe jedynie dzięki stronom tego typu. Sam praktycznie codziennie korzystam z Goldfisha. Jedyne na co zwracam uwagę, to to, że procentowy rozkład metagame z ich strony nie oddaje rzeczywistości idealnie. Na szczęście są jeszcze inne sposoby. 

Analiza samodzielna

To mój ulubiony sposób pozyskiwania informacji. Jeśli chcesz wiedzieć, co obecnie dominuje w formacie, sprawdź wyniki większych turniejów z ostatniego weekendu. Co tydzień w każdym formacie odbywają się po 2 czelendże, dodatkowo co jakiś czas grane są showcase i PTQ. Przejrzenie wszystkich talii z top 32 da nam rzeczywisty obraz tego, co działo się w formacie. Pomoże to w znalezieniu nowej luki, którą będzie można eksploatować. Z perspektywy analizy wyników biorę pod uwagę te, które gwarantowały top 8. Czyli dla przykładu: Modern Challenge na 100 graczy będzie miał 7 rund. Do topa wejdzie ok. sześć osób z wynikiem 6-1 i lepszym oraz dwie osoby z wynikiem 5-2. Pod uwagę biorę wszystkie wyniki 5-2 i lepsze. W mniejszych, sześciorundowych turniejach skupianie się na samym top 8 też jest akceptowalne. Gorąco polecam również przeglądanie wszystkich publikowanych decklist z turniejów typu preliminary. One jako jedyne pokazują kompetytywne trendy w środku tygodnia. To z kolei pozwala nam lepiej oszacować, co będzie działo się w weekend.

Tutaj przestrzegam tylko przed zbytnim levelowaniem się. Pomysł w stylu “w ten weekend wygrywały Primeval Titan decki, więc kontrą na nie będą Blood Moony, więc ja zrobię all-in w coś, co będzie bić Moon decki” często nie wypala, bo niektórzy gracze, a szczególnie hobbyści, nie będą aż tak sprytni, aby wchodzić w takie analizy. Multi levelowanie może pomóc w meczach w późniejszych etapach turnieju, gdzie na ogół gra się z przeciwnikami, którzy odrobili pracę domową. Ale aby dojść do tego momentu, najpierw trzeba przebić się przez tych, którzy aż tyle nie rozkminiają. Jeśli przekombinujemy, to dostaniemy oklep od tych, którzy idą zgodnie z rytmem metagame, a nawet są ciut z tyłu.

Własna gra 

Nie można zapomnieć o tym, że samym theorycraftinigiem nie wygrywa się turniejów. Trzeba też przesiedzieć X godzin na testingu. Grając samemu, można łatwo zweryfikować, czy nasze pomysły co do na przkład przebudowy sideboardu odpowiadają na potrzeby wynikające z ewolucji metagame. Często zdarza się tak, że w obawie przed jakimś modnym combo deckiem wkładamy dodatkowe karty do sideboardu, aby z nim walczyć. Jednak w praktyce albo nie mają one aż tak dużego wpływu na rozgrywkę jak myśleliśmy, albo nie ma czego wyjąć z talii, żeby je włożyć, bo na przykład konsystencja w realizowaniu własnego planu jest ważniejsza, niż posiadanie dodatkowej odpowiedzi.

Buildy talii wskaźnikowych

Ciekawym sposobem uzyskiwania informacji jest analiza samych sideboardów. Oczywiście badanie np. side’u talii Oops!, gdzie 14 na 15 slotów jest z góry ustalone, nie ma wiele sensu. Ale, biorąc pod uwagę co chcą bić takie reaktywne, możemy się dowiedzieć co w tym momencie jest modne i w jakie archetypy wycelowany jest hejt.

A teraz małe ćwiczenie dla Was. Poniżej znajdziecie listy gracza, który od lat specjalizuje się w niebieskiej kontroli w Modernie, a odkąd został wydrukowany Omnath, Locus of Creation, gra tylko 4C. Między jedną a druga listą są dwa miesiące różnicy. Choć z pozoru są do siebie bardzo podobne, wyłapać można zmiany, które pokazują na co twórca chciał się mocniej przygotować w danym momencie. Gorąco polecam, abyś przerwał czytanie w celu analizy obu decklist. Jakie zmiany autor wprowadził? Jak myślicie, dlaczego?

4C Omnath – McWinSauce, 22.11.2020

Spells (31)
Teferi, Hero of Dominaria
Teferi, Time Raveler
Wrenn and Six
Omnath, Locus of Creation
Uro, Titan of Nature’s Wrath
Hour of Promise
Aether Gust
Cryptic Command
Force of Negation
Growth Spiral
Lightning Bolt
Mana Leak
Path to Exile
Lands (29)
Breeding Pool
Field of Ruin
Field of the Dead
Flooded Strand
Forest
Hallowed Fountain
Island
Ketria Triome
Misty Rainforest
Mystic Sanctuary
Raugrin Triome
Scalding Tarn
Snow-Covered Forest
Snow-Covered Island
Snow-Covered Plains
Steam Vents
Stomping Ground
Temple Garden

Sideboard (15)
Aether Gust
Ashiok, Dream Render
Celestial Purge
Cleansing Wildfire
Containment Priest
Mystical Dispute
Soul-Guide Lantern
Supreme Verdict
Timely Reinforcements
Veil of Summer

4C Omnath – McWinSauce, 21.09.2020

Spells (31)
Teferi, Time Raveler
Wrenn and Six
Uro, Titan of Nature’s Wrath
Omnath, Locus of Creation
Wall of Blossoms
Hour of Promise
Aether Gust
Cryptic Command
Force of Negation
Growth Spiral
Lightning Bolt
Path to Exile
Mana Leak
Remand
Spell Snare
Lands (29)
Breeding Pool
Field of Ruin
Field of the Dead
Flooded Strand
Forest
Hallowed Fountain
Island
Ketria Triome
Misty Rainforest
Mystic Sanctuary
Raugrin Triome
Scalding Tarn
Snow-Covered Forest
Snow-Covered Island
Snow-Covered Mountain
Snow-Covered Plains
Steam Vents
Temple Garden
Sea Gate Restoration

Sideboard (15)
Aether Gust
Lightning Bolt
Celestial Purge
Cleansing Wildfire
Dispel
Elder Gargaroth
Firespout
Kozilek, Butcher of Truth
Mystical Dispute
Stony Silence
Timely Reinforcements
Veil of Summer

Dla leniwych napisałem kilka słów o zmianach, które można wyłuskać z analizy obu decklist:
Pay-off zmienia się najmniej. To mieszanka Uro, planeswalkerów i Hour of Promise. Najwięcej smaczków znaleźć można w taniej interakcji. Najlepszymi wskaźnikami są unikalne efekty, które robią swoje coś możliwie najbardziej efektywnie. Dla niebieskiej kontroli będą to tanie kontry i wąskie odpowiedzi sideboardowe. Najbardziej jaskrawą adaptacją jest dodanie aż trzech tanich interakcji z grobem: 2 Soul-Guide Lantern i Containment Priest. Jest to odpowiedź na combo deck, który pojawił się ostatnimi czasy w Modernie, czyli Oops! All Spells. Uwagę zwraca też ścięcie jednego Force of Negation, do dwóch kopii. Spell-based combo decki zyskują na tym zabiegu. Zmniejszenie liczby Aether Gustów sugeruje zmniejszenie udziału Red Prowessów i Titan decków w metagame. Chociaż na te drugie dobrą odpowiedzią jest singlowy Ashiok. Ścięcie singlowego Kozilek, Butcher of Truth/ sugeruje brak respektu dla UB Milla. I tak dalej i tak dalej.

Podobne rozkminy można stosować na wszystkich wielokolorowych fair konstrukcjach. Talie monokolorowe, jak na przykład modernowy Mono Red Prowess są zbyt ograniczone przez color wheel, więc mniej można z nich się dowiedzieć. Combo decki z kolei są często zbyt bardzo skupione na obronie własnego planu, aby analizy ich sideboardów mogły dać jakiś szerszy obraz. Gdybym miał teraz analizować, na pokonywaniu jakich strategii skupione jest metagame, to w pioneerze patrzyłbym na 5C Niv i Jeskai Lukka. W modernie byłby to 4C Omnath, BR Scourge i GW Titan. Dla legacy wybrałbym RUG Delvera i Snow. Dla wszystkich formatów mechanizm jest podobny – zobacz jakimi tanimi i wąskimi odpowiedziami grają fair konstrukcje i w spisie archetypów z metagame znajdź powód, dlaczego te karty znalazły się w sideboardzie. To pokaże Ci, jakie unfair strategie są popularne. Podsunie też pomysł jakimi unfair strategiami obecnie lepiej nie grać. Dla przykładu: gdy liczba kart przeznaczonych jako hejt na grób wzrasta z 0 do 3, to lepiej nie brać na turniej talii mocno opartej na grobie. Albo przynajmniej, biorąc takową, musisz przygotować się na to, że nie zaskoczysz przeciwnika.

Metagaming online – na co warto zwracać uwagę?

Mamy rok 2020, Twoje tajne techy bardzo krótko będą tajne. “Medżik kiedyś” i “medżik teraz” znacząco różnią się od siebie. Dwadzieścia lat temu zdobycie dobrej decklisty było ogromnym wyzwaniem. A żeby zdobyć dobry deck i sideboard guide, to można było tylko pomarzyć. Teraz wszystko jest jawne, a nowe talie i techy przestają być nowe po rekordowo krótkim czasie.

Zasady gry zmieniły się z kilku powodów. Pierwszym i najważniejszym jest popularyzacja internetu. Przyspiesza on obieg informacji, ułatwia dostęp do dobrych jakościowo źródeł. Stąd na przykład coraz rzadziej spotykamy się z kompletnym zaskoczeniem metagame. Ciężej utrzymać w tajemnicy odkrycie nowego archetypu. Według mnie można nawet wyjść z założenia, że w starszych formatach typu Legacy i Modern wszystko co było do odkrycia już zostało odkryte. Tutaj pewnie pojawią się krytycy i przytoczą takie konstrukcje jak Amulet, Latarnia, czy KCI, czyli talie, które przez lata były niezauważone, mimo że karty do nich przez cały czas były legalne w formacie. Tyle że nad nimi, miesiącami, jak nie latami, pracowały całe kolektywy, a nie jeden wolny strzelec. Nie sposób też nie zwrócić uwagi na skalę.

Ile trzeba przetestować słabych brew, aby znaleźć tę jedną perełkę, która złamie meta? Jest to dobre podejście dla hobbysty, który lubi bawić się nowymi konstrukcjami, ale nie sprawdzi się dla ‘pro’. Według mnie w 2020 poszukiwanie nowych rozwiązań ogranicza się do wynajdywania, które karty lub strategie są dobre w danym momencie. Rogue decki zostawiam hobbystom, którzy lubią się nimi bawić oraz wirtuozom danych strategii, którzy mają tak ogromną wiedzę o danych interakcjach, że są w stanie stworzyć coś nowego. A jak nowy archetyp zrobi wynik, to dopiero się nim interesuję. To trochę brutalna rada od praktyka, który na MTGO zjadł zęby: jeśli zależy Ci na wygrywaniu turniejów, polecam zostać netdeckerem. Z biegiem czasu zdobędziesz wiedzę, aby móc samemu wprowadzać duże zmiany w granych przez siebie konstrukcjach. Ale jeśli jesteś na początku swojej drogi, to lepiej grać dobrymi konstrukcjami, aby mieć się jak i skąd dowiedzieć się, dlaczego są dobre.

Kolejnym ważnym czynnikiem, który otwiera metagame i przyspiesza jego zmiany, jest wprowadzenie rentali na MTGO. Zmniejszenie kosztów testowania nowych rozwiązań, przez brak konieczności płacenia kilkuset tixów za jedną talię, zachęciło graczy do sprawdzania nowych rozwiązań. Pozwoliło to również na szybsze adaptowanie się do zmiennych warunków metagame.

Analizując metagame, każdy gracz patrzy na te talie, które osiągnęły sukces. Koniec końców, najważniejszą zmienną, która definiuje kompetytywną grę w medżika jest winrate. Zwiększenie liczby turniejów na MTGO w ostatnich latach, głównie za sprawą dodania czelendży, a co za tym idzie, cotygodniowa publikacja tego, co najlepiej radziło sobie w danym weekendzie, przyspieszyło i zintensyfikowało wyścig zbrojeń. Praktycznie co tydzień dostrzec można zmiany w popularności danych archetypów.

Widać dwie główne tendencje. Zwiększa się procentowy udział w metagame talii, które osiągnęły dobry wynik tydzień wcześniej oraz zwiększa się na nie hejt. Dzięki ekonomii MTGO oraz systemom rentali, dostęp do zwycięskich decków oraz hejt kart na nie sprawia, że opłaca się często poszukiwać odpowiedzi na obecną modę w meta. W rywalizacji on-line zmiany są dużo bardziej intensywne, często wręcz opierają się na panice, strachu i przesadzonej reakcji. Z drugiej strony graczom, którzy wskoczyli na hype train, równie łatwo z niego wyskoczyć, więc wystarczy ledwie kilka dni przegrywania z nadmiernie przygotowanymi graczami, aby zmienić talię. Wtedy też trzymanie hejtu na strategię, która tak szybko zniknęła, jak się pojawiła, przestaje się opłacać.

Jeśli miałbym opisać popularność danego archetypu w metagame na wykresie, to otrzymalibyśmy sinusiodę. Różnica między graniem tradycyjnym a rywalizacją on-line polega na jej kształcie. Dla gry papierowej byłaby wypłaszczona, dla środowiska online bardziej stroma. Dlatego opłacalne jest poszukiwanie nowych rozwiązań. Trzymanie się jednej talii cały czas bywa dobre w momentach, w których nasz pet deck jest dobrze pozycjonowany.


Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia oraz rady pomogą wam w osiągnięciu waszych celów – niezależnie, czy jest to 5-0 w lidze, pierwsze top 8 w czelendżu, czy wygranie PTQ. MTGO jest obecnie najlepszym miejscem do rywalizacji w grze medżik, a dynamika metagame online sprawia, że gra nigdy się nie nudzi. Do zobaczenia przy wirtualnym stole!

Twój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *